niedziela, 23 kwietnia 2017

Kosmetyki warte zainteresowania Q1 2017

Przygotowałam dla Was zestawienie kosmetyków które uważam za warte zainteresowania. Można powiedzieć że to moi ulubieńcy. Poniższe kosmetyki poznałam lub też używałam w pierwszym kwartale tego roku, wybrałam tylko (lub aż) 7 produktów. Do każdego z nich wrócę ponownie.


Pierwszym produktem jest szampon do włosów marki Organic Shop w wersji Marokańska Księżniczka. Do tej pory zużyłam już dwie butelki jednak recenzja nadal się nie pojawiła (ja to naprawię! ;)). Moja skóra głowy jest dosyć kapryśna, wiele rzeczy jej się nie podoba, często reaguje swędzeniem lub też postanawia wyglądać źle. Ten szampon wyjątkowo polubiła i przestała marudzić. Włosy u nasady wyglądają bardzo dobrze, są minimalnie uniesione i do tego nic nie swędzi. 


Nawilżająca odżywka marki Sukin stała się moim prawdziwym odkryciem! Bardzo mi pomogła, gdy włosy potrzebowały natychmiastowego nawilżenia. Wyglądają po niej bardzo ładnie, są lekkie i wygładzone.


Olejek myjący z Biochemii Urody polecam wypróbować każdemu, kto stosuje metodę mycia twarzy olejem. W składzie posiada olej i emulgator dzięki czemu jesteśmy w stanie bez problemu zmyć go z twarzy wodą. Dzięki olejkowi cera była dogłębnie oczyszczona. Ma działanie delikatne ale jednocześnie jest skuteczny.



Hesh neem tone powder to must-try dla cer zanieczyszczonych. Niestety od kilku miesięcy zmagam się z wypryskami, ta maseczka świetnie oczyszcza cerę i wyciąga wypryski. Przygotowanie maski jest bardzo łatwe, wystarczy zmieszać proszek z wodą lub hydrolatem i  gotowe. 


Sylveco łagodny żel do higieny intymnej to produkt który polecam każdej kobiecie. Posiada optymalne pH, jest delikatny, nie wywołuje podrażnień i zapewnia świeżość. W ostatnim czasie Sylveco powiększyło rozmiary niektórych produktów, w tym właśnie tego żelu - teraz zamiast 150 ml otrzymujemy 300 ml w niezmienionej cenie (ok 17 zł).


Biopha nawilżający krem do rąk to produkt do którego będę wracała bo mi pomógł. Tej jesieni na własnej skórze dosyć boleśnie przekonałam się że trzeba nosić rękawiczki. Moja dłonie były wysuszone, skóra na kłykciach pękała i  momentami mnie piekła. Krem ten przynosił ulgę oraz nawilżał. Posiada lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania i nie zostawia lepkich rąk.



Deep steep mydło do rąk figa i morela. Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś powiedział mi że będę się zachwycać mydłem to popukałabym się w czoło. Mydło zawsze było dla mnie po prostu mydłem. Zmieniło się to gdy zachciałam odkryć jakieś naturalny produkt. W TkMaxie natrafiłam na to cudeńko które ma przepiękny zapach. Nie wysusza moich dłoni, ma gęstą konsystencję przez co jest wydajne a także codziennie wywoływał uśmiech na mojej twarzy (to przez ten zapach, musicie mi uwierzyć że jest urzekający!).

Czy znacie przedstawione przeze mnie kosmetyki? Jeśli tak to koniecznie dajcie znać czy lubicie je tak bardzo jak ja! :) Chętnie poznam też Waszych ulubieńców pierwszego kwartału, szukam teraz jakiegoś miłego, lekkiego balsamu do ciała - jeśli znacie jakiś o naturalnym składzie to koniecznie napiszcie :)

sobota, 22 kwietnia 2017

Wielka wymiana książkowa - przeczytaj i podaj dalej


Ruszyła trzecia edycja Wielkiej Wymiany Książkowej do której z miłą chęcią się przyłączam! Akcja trwa od 22 kwietnia do 1 maja. Organizatorem jest Magda z bloga Save the magic moments, współprowadzącą jest Ewelina a piękną grafikę którą widzie powyżej przygotowała Kasia .

Poniżej przedstawiam Wam książki które mam na wymianę, jeśli coś Was zainteresowało koniecznie dajcie znać w komentarzu i napiszcie jakie książki Wy posiadacie na wymianę :)


Camilla Lackberg - Księżniczka z lodu (wymiana z aanatabak)

Beata Pawlikowska - Blondynka w Chinach (wymiana z lifestylebyagnieszka)

Nora Roberts - Posłanie róż

Anna Kołomycew - Jak dbać o włosy

Charlotte Cho - Sekrety urody Koreanek

Meik Wiking - Hygge klucz do szczęścia (wymiana z mumspace)

Katarzyna Kędzierska - Chcieć mniej

Wszystkie książki oprócz Księżniczki z lodu są w stanie bardzo dobrym/idealnym. Księżniczka z lodu została już przeczytana przez kilka osób i to po książce widać, jednak nie jest zalana, nie ma plam itd.

piątek, 14 kwietnia 2017

Yankee Candle Q1 2017: Coastal Living

Yankee Candle co roku pozwala się nam cieszyć nowymi kolekcjami - Pure Essence, Q1-Q4 a także specjalnymi zapachami. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam flagowy zapach kolekcji Coastal Living czy Coastal Living ;)


Coastal living -an intriguing mix of salty and sweet, coastal flowers carried on a warm ocean breeze.

top: sea salt
mid: lavender, marine flower
base: moss, coral musk



Coastal Living to wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o intrygującej słodko-słonej mieszance zapachu nadbrzeżnych kwiatów z ciepłą oceaniczną bryzą.

Gdy całą kolekcję wąchałam na sucho najbardziej spodobał mi się właśnie ten zapach. Bardzo mnie urzekł, jest jednocześnie słodki i rześki. Coś pięknego! Jednak w paleniu już taki nie był. Wyraźnie czułam nuty praniowe, mydlane - a takich nie lubię. 

Jeśli jednak Wy lubicie praniowe zapachy (lub takich nut w tym zapachu nie wyczuwacie) to możecie się skusić na wosk na stronie goodies.pl

środa, 12 kwietnia 2017

EKOCUDA - targi kosmetyków naturalnych vol 2


Jeśli 22-23 kwietnia to Twój wolny weekend, jeśli mieszkasz lub w tym czasie będziesz w Warszawie, to koniecznie musisz pojawić się na targach kosmetyków naturalnych EKOCUDA!
Jest to druga edycja targów (pierwsza odbyła się 19-20.11.2016) skierowana głównie do osób uwielbiających kosmetyki naturalne. Targi odbędą się w domu towarowym Bracia Jabłkowscy w Warszawie, wstęp jest bezpłatny.

Przychodząc na targi masz możliwość zapoznania się z bogatą ofertą kosmetyków oferowanych przez różnych dostawców - Naturativ, Orientana, Ministerstwo Dobrego Mydła, Sylveco, Dworzysk, Felicea, Lily Lolo, Annabelle Minerals, Hagi, Herbs&Hydro, Fresh&Natural, Lavera, Esse Organic, Lush Botanicals, Yope, Iossi, Mokosh, Resibo oraz wiele innych (z lista wystawców możecie zapoznać się tutaj).

Targi to nie tylko oglądanie i kupowanie kosmetyków, to również wiedza! Podczas targów odbędą się warsztaty - wstęp jest bezpłatny jednak obowiązują wcześniejsze zapisy. Warto obserwować na Facebooku profil wydarzenia (klik), na bieżąco publikowane są informacje o warsztatach. Mi udało mi się zapisać na warsztaty Kolor w makijażu. Znajdź swój idealny i naucz się go używać oraz na Analiza składu kosmetyków - jak czytać etykiety i nie zwariować- jeśli ktoś z Was również jest zapisany na te warsztaty koniecznie dajcie mi znać! ;)

sobota, 8 kwietnia 2017

W denkowym koszyczku - marzec 2017

Zapraszam Was dziś na denko, ostatnie w takiej formie. Nazwy produktów w kolorze żółtym/złotym zawierają linki do recenzji.


Szamponem Skin Blossom nie nacieszyłam się zbyt długo ponieważ jeden z domowników mi go podkradał ;) Mimo tego, zauważyłam że skóra głowy całkiem go polubiła więc nie wykluczam zakupu kolejnego opakowania.
Lavera odżywka nabłyszczająca posiadała taką formułę która momentalnie się wchłaniała czego bardzo, ale to bardzo nie lubię. Działanie jednak miała dobre, włosy wyglądały ładnie. Opakowanie to jedyne 150 ml więc szybko się skończyła
Zużyłam także 2 saszetki maski do włosów Fitokosmetik którą używałam jako odżywki. Sama nie wiem czy jestem z niej zadowolona czy nie. Czasami włosy wyglądały całkiem nieźle ale innego dnia już niekoniecznie. 1 saszetka starczała mi na 3 użycia.


Vianek nawilżający krem do twarzy na dzień nie był super nawilżeniem. Być może dla mało wymagającej cery się sprawdzi ale do takiej która zdecydowanie potrzebuje nawilżenia może być niewystarczający. Jest to całkiem przyjemny krem, ma lekką konsystencję. Ja jednak do niego raczej nie powrócę.
Maseczka Neem Tone stała się moim hitem. Jeśli jeszcze nie widzieliście to koniecznie sprawdźcie recenzję :)
Pixie Cosmetics próbka podkładu Raffa Cream- odcień nie dla mnie, jak mogliście zobaczyć we wpisie z nowościami marca - zakupiłam już sobie pełnowymiarowe opakowanie w odcieniu creamy natural.


Mydło Deep Steep figa i morela to mój kolejny ulubieniec. Pięknie pachnie i nie wysusza. Jeśli pojawi się w TkMaxie to z pewnością kupię je ponownie.
Alba Botanica hawaiian coctail żel pod prysznic. Ogólnie mówiąc to żel jak żel, właściwości posiada takie jak i inne żele. To co mi się nie podobało to zapach, był bardzo intensywny i momentami mocno męczący.


Czas na woski! :) Yankee Candle Pink Sands zdecydowanie na plus (rozważam świecę), jest bardzo podobny do My Serenity który uwielbiam. Goose Creek Spring Clean oraz Yankee Candle Coastal lLving na nie, obydwa zapachy posiadają w sobie taką praniową nutę która mnie irytuje.

Zakupy w marcu były skromne - 6 kosmetyków oraz 2 woski co w porównaniu z denkiem - 9 kosmetyków i 3 woski daje mi wspaniały wynik!
W kwietniu post z nowościami i denkiem będzie połączony. Prawdopodobnie zakupy będą znacznie większe za sprawą zbliżających się targów kosmetyków naturalnych Ekocuda. :)

wtorek, 28 marca 2017

Nowości marca

W marcu, tak jak w poprzednim miesiącu nie zakupiłam zbyt wiele. Staram się ograniczyć zakupoholizm oraz małymi kroczkami iść w stronę minimalizmu :)


Zamówiłam swoje pierwsze naturalne tusze. Zdecydowałam się na tańsze marki - Lavera oraz Benecos. Z pewnością dam znać jak działają ;) Korzystając ze zniżki na dzień kobiet zamówiłam podkład oraz puder marki Pixie Cosmetics. O pudrze możecie przeczytać klikając tutaj.


Zakupiłam także dwa szampony do włosów. Mój poprzedni szampon skończył się z dnia na dzień więc pobiegłam do Rossmanna w poszukiwaniu ratunku. Słyszałam już co nieco o marce Petal Fresh więc chwyciłam szampon w wersji tea tree - zdążyłam użyć go kilka razy i niestety nie spodobał mi się ale dam mu jeszcze szansę. Drugi szampon to Lavera do włosów przetłuszczających się.


Prawdziwy świecomaniak coś zakupić musiał. Kolekcja Coastal Living na sucho spodobała mi się pół na pół co można wywnioskować z powyższego zdjęcia ;) 

Moje zakupy są coraz bardziej skromne, podoba mi się ten fakt. Myślę że od przyszłego miesiąca zakupy i denko będę pokazywała w jednym poście :)

piątek, 24 marca 2017

Mazidła, hydrolat miętowy

Mazidła to sklep posiadający w swojej ofercie bardzo duży asortyment półproduktów kosmetycznych. Markę miałam okazję poznać gdy ponad pół roku temu nawiązałam współpracę dzięki której poznałam 3 produkty (linki do recenzji na dole wpisu), przekonałam się o tym, że półprodukty są dobrej jakości więc po czasie zdecydowałam się na samodzielny zakup kolejnych hydrolatów.


Hydrolat powstaje poprzez destylację roślin z parą wodną, można określić go jak produkt uboczny procesu uzyskiwania olejków eterycznych. PH hydrolatów jest zbliżone do PH naszej skóry co sprawia że świetnie nadają się w roli toniku. Hydrolat to nie tylko tonik, można go stosować jako baza lub dodatek do kremów, balsamów, maseczek, sprayów do włosów itp.


Hydrolaty polubiłam już dawno temu, używam ich jako tonik oraz do maseczki z glinką. Hydrolat miętowy używałam tylko jako tonik. Posiada właściwości antybakteryjne oraz przyspiesza gojenie wyprysków przez co polecany jest do pielęgnacji cery trądzikowej oraz tłustej. Niedawno doczytałam, że warto użyć go też na skórę głowy ponieważ stymuluje krążenie i pobudza cebulki włosów.

50 ml hydrolatu kosztuje 7,30 zł jednak warto kupić większe opakowanie ponieważ tak mała butelka starczyła mi na ok 2 tygodnie używania.

Inne produkty marki Mazidła opisane na blogu: 
+ Mazdiła, złota glinka brazylijska
+ Mazidła, hydrolat z zielonej herbaty
+ Mazidła, hydrolat z róży białej
+/- Mazidła, hydrolat oczarowy

Inne hydrolaty opisane na blogu:
+ Mazidła, hydrolat z róży białej
+ Mazidła, hydrolat z zielonej herbaty
+/- Mazidła, hydrolat oczarowy
- Mokosh, hydrolat różany

wtorek, 21 marca 2017

Pielęgnacja twarzy krok 1: oczyszczanie

Uważam, że podstawą pielęgnacji cery jest jej oczyszczanie. Nie tylko pozbywamy się zanieczyszczeń ale też przygotowujemy cerę na dalsze etapy pielęgnacji - na zanieczyszczonej cerę składniki kremu nie będą się tak dobrze wchłaniały. Oczyszczanie to bardzo istotna kwestia, w szczególności w przypadku cery skłonnej do zanieczyszczeń, trądzikowej. Powinno składać się z kilku kroków - przetarcie twarzy płynem micelarnym absolutnie nie jest wystarczające.


Jeśli na co dzień (lub danego dnia) mamy makijaż, pierwszą czynnością będzie zmycie go. Do tego celu możemy zastosować płyn micelarny, (dwufazowy) płyn do demakijażu lub olej/olejek myjący.  Jest to tylko powierzchowne oczyszczenie więc absolutnie nie możemy na tym poprzestać. Etap ten wykonujemy jedynie wieczorem, rano nie jest konieczny.


Drugi krok to oczyszczenie właściwe. Do tego celu posłużyć może nam wiele produktów w różnych kombinacjach np. olejek myjący, metoda ocm, żel lub pianka do mycia twarzy, delikatna eulsja a nawet oczyszczanie glinką. Wg. koreańskiej metody pielęgnacji ten etap warto rozłożyć na dwie części: umycie twarzy olejem a następnie żelem.



Osobiście oczyszczanie olejkiem myjącym a następnie żelem wykonywałam tylko wieczorem, rano w zupełności wystarczy sam żel. Do tego etapu można dodatkowo włączyć różne pomoce np. gąbkę konjac.


Ostatnim etapem oczyszczania jest tonizowanie. Można użyć gotowego toniku lub posłużyć się wybranym hydrolatem. Ten etap jest niezwykle istotny ponieważ pozwala przywrócić cerze jej naturalne ph.



Jakie oczyszczanie u mnie sprawdza się najlepiej?
Jako pierwszy produkt wybieram płyn micelarny, najbardziej lubię markę Biolaven oraz Vianek (z niebieskiej serii). Kolejny krok to olejek myjący z Biochemii Urody a następnie umycie twarzy żelem - obecnie stosuję żel marki Vianek z serii normalizującej w połącznieu z gąbką konjac, dobrze sprawdzały się u mnie także obie wersje żelu Sylveco. Jako tonik lubię stosować gotowe toniki np. tonik Sylveco a czasem zamieniam je na hydrolaty np. hydrolat oczarowy, hydrolat z róży białej, hydrolat z zielonej herbaty.

sobota, 18 marca 2017

BioPha, nawilżający krem do rąk

BioPha jest marką francuską. Ich kosmetyki posiadają certyfikat ECOCERT oraz COSMEBIO. Odpowiednie są także dla wegan, warto także wspomnieć że opakowania są biodegradowalne.


Nawilżający krem do rąk BiPha jest moim ulubionym kremem do rąk. Posiada lekką konsystencję i szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Dla moich rąk nawilżenie jest na całkiem dobrym poziomie, nie jestem jednak pewna czy tak samo dobrze sprawdzi się przy bardziej przesuszonych dłoniach. Posiada dosyć niestandardową gramaturę - 150 ml - przez jest za duży do noszenia go na co dzień w torebce jednak postawiony w domu czy pracy na biurku posłuży nam przez dłuższy czas.



Skład:


Krem do zakupienia w cenie ok 22 zł za 150 ml.

Jak do tej pory nie opisywałam na blogu produktów tej marki więc linków Wam dziś zostawić nie mogę ;)

Na blogu również nie znajdziecie recenzji innych kremów do rąk (kiedyś były ale nie pasują do mojej obecnego zdania na temat stosowania kosmetyków - a dokładniej ich składów) więc i tutaj linków nie zostawiam.

wtorek, 14 marca 2017

Sylveco, lipowy płyn micelarny

Marka Sylveco jest znana już chyba każdemu, co najmniej ze słyszenia. Jest to polska firma produkująca kosmetyki naturalne. Kosmetyki flagowej linii Sylveco oparte są głównie na ekstrakcie z kory brzozy. 

Moje oczy są wrażliwe, na co dzień noszę soczewki kontaktowe. Z tego względu wyjątkowo dbam o to, aby używane przeze mnie produkty były delikatne oraz posiadały bezpieczny skład.


Lipowy płyn micelarny został opisany przez producenta jako delikatny i skuteczny preparat oczyszczający skórę. Ma również łagodzić podrażnienia i koić skórę, polecany jest także do pielęgnacji okolic oczu. 

Jak sprawdził się u mnie?
Wiedząc, że u wielu osób się sprawdza dałam mu szansę dwukrotnie ale niestety nie podołał wyzwaniu. Nie używam wodoodpornego makijażu a mimo tego na linii rzęs pozostawiał resztki tuszu. Nie był także niestety przykładem delikatności, kilka razy szczypały mnie okolice oczu. Skład oczywiście przedstawia się rewelacyjnie więc mimo tego, że ja kolejnego opakowania już nie kupię to Wam polecam wypróbować, u wielu osób się sprawdza.


Skład:woda, ekstrakt z lipy, glukozyd decylowy (łagodny detergent), gliceryna, pantenol, alantoina, proteiny owsa, aloes, kwas mlekowy, kwas fitowy (regulator ph), alkohol benzylowy, kwas dehydrooctowy (konserwant)

Za 200 ml płynu zapłacić należy ok 19 zł. Dostępny jest w wielu sklepach internetowych jak i również stacjonarnych oferujących naturalne kosmetyki. 

Inne produkty marki Sylveco opisane na blogu:
+ Łagodny żel do higieny intymnej.
+ Hibiskusowy tonik do twarzy.
 +/- Pomadka brzozowa z betuliną. 

 Inne naturalne płyny micelarne opisane na blogu:
 + Płyn micelarny Biolaven. 
- Płyn do demakijażu Phytocode.
- Żurawinowy płyn micelarny GoCranberry.
- Sukin, micellar cleansing water. 

sobota, 11 marca 2017

Hesh, Neem Tone powder

Hesh jest indyjską marką produkującą ajurwedyjskie kosmetyki na bazie naturalnych ziół. Firma powstała prawie 40 lat temu, obecnie bazuje na tradycyjnych recepturach w połączeniu z nowoczesnymi badaniami.



Maseczkę otrzymujemy w formie proszku. Do przygotowania potrzebna jest nam miseczka do której wsypujemy potrzebną ilość produktu, następnie należy go zalać wodą lub hydrolatem aby uzyskać mniej więcej gęstość śmietany. Gotową maseczkę pozostawiamy na twarzy 15-20 a następnie zalecane jest spłukanie jej najpierw ciepłą a następnie chłodną wodą.


Maseczka Neem Tone przez producenta określona jest jako prawdziwy dar natury. Jej zadaniem jest tonizowanie oraz oczyszczenie cery, ma również wyleczyć trądzik, wysypkę, potówki a także alergie. Producent zapewnia nas także, że przy regularnym stosowaniu uzyskamy zdrową i promienną cerę a także zredukujemy wydzielanie sebum.

Jak zapewnienia mają się do efektów?
Na mojej tłustej cerze z problemami skórnymi efekt jest rewelacyjny! Cera jest dobrze oczyszczona, wypryski 'wychodzą na wierzch'. Czy cera mniej się przetłuszcza? W krótkotrwałym znaczeniu tak, czy pomaga na dłużej tego niestety nie wiem.  Drobnym minusem jest to, że ciężko pozbyć się z cery żółtopomarańczowego odcienia, nie jest to jednak bardzo widoczne.
 


Co mamy w składzie?
amla (roślina), sproszkowane drzewo sandałowe, kurkuma, rubia (roślina), drzewo neem, róża alba, gorzka pomarańcza, tulsi (odmiana bazylii), aloes, tlenek cynku, wełniak azjatycki (roślina), masoor - prawdopodobnie jest to soczewica, symplokos (wrzosowiec), jakiś rodzaj drzewa (niestety nie udało mi się odkryć jakie to drzewo), zapach


Za 50 g maseczki zapłacić należy ok 15 zł, jest dostępna w co najmniej kilku sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami.

środa, 8 marca 2017

Konjac: gąbki do mycia ciała

Firma The Konjac Sponge CO jest brytyjską marką produkującą gąbki konjac. Materiał na gąbki pochodzi z południowej części Korei a dokładniej z wyspy Jeju wpisanej na listę UNESCO.


Gąbki Konjac wykonana jest z byliny amorphophallus konjac. Jest to roślina naturalnie występująca w Azji, rośnie dziko na terenach górskich. Gąbki produkowane są w sterylnych warunkach, są wolne od zanieczyszczeń i mikroogranizmów i bakterii. Posiadają odczyn zasadowy. Wg badań przeprowadzonych w Japonii, gąbki te dokładnie oczyszczają cerę w delikatny sposób, nie uszkadzają skóry.


Gąbka, w zależności od tego w jaki sposób będziemy się z nią obchodzić, wystarczy nam na 1 do 3 miesięcy użytkowania. Po tym czasie zacznie się 'rwać' co oznacza że czas ją wymienić. Jest ona produktem w 100% biodegradowalnym, bezpiecznym dla środowiska. Przed użyciem należy gąbkę dokładnie zmoczyć, po użyciu należy odłożyć ją w suche miejsce (aby mogła swobodnie wyschnąć), co też przysłuży się jej dłuższej żywotności.


Miałam okazję używać dwóch wersji gąbki konjac do ciała: widoczną na zdjęciu wersję z bambusowym węglem drzewnym (polecana w szczególności do cery problematycznej i tłustej) oraz czystą białą gąbkę. Osobiście nie widziałam zbyt wielkiej różnicy pomiędzy obiema wersjami, wersja czysta była jednak bardziej delikatna a wersja z węglem oczyszczała mocniej. Bardzo je polubiłam, widać ogromną różnicę jakości pomiędzy konjackiem a zwykłą gąbką z supermarketu. Cera jest lepiej oczyszczona, dodatkowo wykonujemy delikatny masaż ciała.


W Polsce gąbki The Konjac Sponge CO dostać można w kilku sklepach internetowych za cenę 59 zł. Moje gąbki upolowałam w TkMaxie za 19,99 zł. Mimo że gąbki sprawdzają się u mnie świetnie i chętnie kupię je ponownie, to z pewnością nie zapłacę 6 dych za gąbkę do mycia ciała (będę polować w TkMaxie lub czekać na przecenę).

sobota, 4 marca 2017

Nowości - Luty 2017

Taki mały haul nie zdarza się u mnie zbyt często, w  ubiegłym miesiącu udało mi się powstrzymać przed niekontrolowanymi zakupami i przybyło mi tylko kilka całkiem przydatnych produktów.


Moją małą rutyną stała się wyprawa do TKMaxxa tuż po wypłacie ;) Od dłuższego czasu bardzo chciałam zapoznać się z marką Yes to i udało mi się upolować żel pod prysznic i szampon (2w1) dla dzieci za 27,99 zł. Po zachwytach Czarszki nad marką Organic Surge nie mogłam także nie skusić się na produkt tej marki, padło na delikatny żel do mycia twarzy za 19,99 zł. Powoli kończą mi się także kremy do twarzy więc zakupiłam krem ze śluzem ślimaka marki Orientana w cenie 57 zł. Pozostałe dwa produkty ze zdjęcia to Marion olej awokado oraz saszetka maski do włosów przetłuszczających się Biovax, oba produkty dostałam od mamy :)


Jako że nie posiadałam żadnej emolientowej odżywki/maski do włosów więc do koszyka dołożyłam także maskę do włosów na bazie olejów makadamia i awokado marki Fitokosmetic. Kosmetyk otrzymujemy w formie 3 saszetek po 30 ml zapakowanych w kartonik za 9,50 zł.


Markę WoodWick, a przede wszystkim skwierczące knoty, chciałam poznać już od dłuższego czasu. Podczas wizyty w TkMaxie znalazłam taką oto samotną małą świeczkę w cenie 28 zł więc ją kupiłam ;) Z zapachów przybył mi także wosk Yankee Candle Pink Sands (9 zł), na sucho wydaje mi się zbyt słodki ale w paleniu bardzo przypomina My Serenity :)


I kiedy zdjęcia do nowości lutego były już gotowe pojawiła się promocja na świece (65 zł) w Bath&Body Works. Musiałam jakąś kupić! Nie było innej opcji. Zapach trochę mi przypomina mydło do rąk Deep Steep morela i figa. I do tego jak pięknie wygląda.. ach, świece BBW to moje małe uzależnienie <3

Podsumowując:
w lutym zakupiłam tylko 6 kosmetyków + 2 świece i wosk wydając 224,50. Zużyłam więcej niż kupiłam (zużycia: 9 kosmetyków i 1 wosk), oby tak dobrze poszło mi też w marcu ;)

wtorek, 28 lutego 2017

W denkowym koszyczku: luty 2017

Luty to niby taki krótki miesiąc ale całkiem sporo udało mi się zużyć. :)


Sukin nawilżająca odżywka do włosów. Świetna odżywka dostarczająca włosom wszystkich 3 typów składników (emolienty, humektanty i proteiny). Używana co kilka dni przez kilka dni gdy włosy potrzebowały nawilżenia - działała bardzo, bardzo dobrze. Jak ją spotkam w TkMaxie to kupię ponownie! :)

Organic Shop szampon marokańska księżniczka. To już moja druga zużyta butelka a recenzji jak nie było tak nie ma (obiecuję poprawę). Nie podrażnia, nie drażni mnie, nie powoduje przyklapu czy też szybszego przetłuszczania się... no u mnie działa i będzie 3 butelka jak nic ;)

Bania Agafii jajeczna maska do włosów. Używałam jej w roli odżywki (tylko na włosy) , kiedyś byłam nią zachwycona, teraz nadal twierdzę że jest warta wypróbowania jednak obecnie najlepiej sprawdza się u mnie stosowana raz na kilka dni.


Biochemia Urody olejek myjący. Mimo tego, że posiada PEG-7 (który jak się okazuje wcale nie jest taki niebezpieczny) to ja go bardzo polubiłam, świetnie oczyszcza i cera wygląda po nim lepiej. Z pewnością zobaczycie go w nowościach marca. 

Sylveco lipowy płyn micelarny. To już moje drugie podejście do tego kosmetyku i jest ono tak samo nieudane jak pierwsze. Nie najlepiej radzi sobie z moim makijażem oczu (a nie używam produktów wodoodpornych).

Mazidła ekologiczny hydrolat z róży białej. Dobry jako tonik lub dodatek do maseczek. Hydrolaty lubię i nie zaprzestanę ich stosowania w najbliższym czasie.

Mazidła ekologiczny hydrolat miętowy. Jak wyżej (wkrótce pojawi się też recenzja z jego specyfikacją).


Pixie Cosmetics próbki podkładu: Shell Beige i Creamy Natural. Wydaje mi się że creamy natural wyglądał na mnie całkiem nieźle, jednak tak jak już pisałam w poprzednim denku - mam wrażenie że wszystko wygląda podobnie i nie do końca jest dopasowane.


Konjac Sponge - gąbka do mycia ciała oraz do twarzy z glinką różową. Niebawem pojawi się osobny wpis o gąbkach Konjac do ciała, za jakiś czas również tych do twarzy (chciałabym jeszcze dokładniej je przetestować), jednak już teraz mogę powiedzieć że bardzo je lubię i mam w zapasie 3 gąbki do twarzy :D


Ministerstwo Dobrego Mydła półkula kąpielowa nagietek. Kule kąpielowe uwielbiam z tego względu, że działają nie tylko na ciało ale też na zmysły. Po kąpieli skóra jest dopieszczona a ja bardzo odprężona.


Kringle Candle SPA day. Byłam bardzo ciekawa tego zapachu ponieważ lubię domowe SPA oraz świece. Ten zapach jednak nie kojarzy mi się ze SPA, jest zbyt nachalny i ostry.


W lutym udało mi się zużyć 9 produktów, 3 próbki, 2 gąbki Konjac oraz jeden wosk zapachowy co łącznie daje 15 denek! Brawo ja!

niedziela, 26 lutego 2017

Cukrowy czy solny? Kilka słów o peelingach do ciała.

Na sklepowych półkach możemy znaleźć wiele różnych peelingów. Powiedziałoby się że peeling to peeling i można pokierować się tylko kwestią zapachu, ale czy na pewno?

Peeling. Co to jest i po co go wykonujemy?
Peeling to złuszczanie, usunięcie obumarłego naskórka a także zanieczyszczeń skóry. Proces regeneracji naskórka trwa ok 28 dni, z tego powodu warto wykonywać peeling przynajmniej raz w miesiącu. Najlepiej jednak ustalić sobie rutynę pielęgnacyjną i wpleść w nią peeling np. raz w tygodniu. Wykonywanie peelingu jest szczególnie istotne gdy mamy problem z cellulitem - poprzez masaż wspomagamy przepływ krwi. Po użyciu peelingu nasza skóra jest przygotowana do dalszych zabiegów, dużo lepiej będzie chłonęła składniki balsamów.

Peeling oczyszcza skórę, usuwa martwy naskórek i wyrównuje koloryt (efekt natychmiastowy). Pomaga nam również w odblokowywaniu ujścia gruczołów dzięki czemu zapobiega powstawaniu zaskórników. Pobudza krążenie (pomocne w walce z cellulitem) .


Na rynku dostępnych jest wiele preparatów peelingujących, do najczęściej spotykanych należą solny i cukrowy. Oprócz nich występują także peelingi enzymatyczne (głównie do twarzy), z wykorzystaniem nasion i pestek a także peelingi z plastikowych kulek które Wam odradzam (o tym dlaczego możecie przeczytać tutaj). Zamiast kosmetyku można też wybrać szczotkę lub rękawicę.


Peeling solny.
Kosmetyk z solą to taki typowy, mocny 'zdzierak'. Polecany jest przede wszystkim na uda, pośladki oraz brzuch, w szczególności gdy posiadamy problem z cellulitem. Na inne partie ciała może być zdecydowanie za mocny. Także osoby z wrażliwą cerą oraz z popękanymi naczynkami powinny się tego typu wystrzegać. W kontakcie z raną będzie ona nas szczypała. Sól wykazuje działanie przeciwzapalne więc warto wykonać taki peeling przed depilacją (ale nie po!).

Przykłady peelingów solnych:
Fresh&Natural: tropikalny; z algami (29,90 zł za 250 g) 
Organique: guarana, grecki (24,90 zł za 100 g)
Organic Shop: perłowa róża, tropikalny bambus, (8,68 zł za 250 ml)
Fitokosmetik solno-cytrusowy ( 9,50 zł za 100 ml)
Kąpiel Agafii scrub do ciała odchudzający (16 zł za 300 ml)

 Organique - cukrowy peeling Bloom Essence - recenzja

Peeling cukrowy.
Jest bardziej delikatny od solnego. Idealny do stosowania na całe ciało. Jeśli do peelingu dodany jest olej, wtedy będzie on jeszcze bardziej delikatny, idealny dla osób o skórze wrażliwej. Jeśli użyjemy peelingu z olejem po kąpieli to zwykle niepotrzebne już jest dodatkowe nawilżanie skóry.

Przykłady peelingów cukrowych:
Fresh&Natural: malinowy, korzenny, mokka, z algami, zielona herbata (29,90 zł za 250 g)
Vianek: odżywczo-wygładzający (17,99 zł za 250ml), energetyzująco-detoksykujący (20,99 zł za 250 ml), nawilżająco-wygładzający (20,99 zł za 250 ml), łagodząco-wygładzający (24,99 zł za 250ml), kojąco wygładzający (24,99 zł za 250ml), ujędrniająco-wygładzający (27,99 zł za 250 ml)
Organique: bloom essence (59,90 zł za 200 ml), eternal gold (69,90 zł za 200 ml), spicy (59,90 zł za 200 ml), orchidea i curacao (59,90 zł za 200 ml), z czekoladą (64,90 zł za 200 ml)
Nacomi: kokosowy (23 zł za 100 ml), z kawą (16,53 zł za 100 g), truskawka (17,53 zł za 100 g) z pomarańczą (16,43 zł za 100 g)
Organic Shop: brazylijska kawa, kenijskie mango, miodowy cynamon, malinowy krem, belgijska czekolada, sycylijska pomarańcza, soczysta papaja, (9,80 zł za 250 ml)
Fitokosmetik cukrowo-winogronowy (9,50 zł za 100 ml)
Bania Agafii jałowcowy tonizujący (16 zł za 300 ml), cukrowy (7 zł za 100 ml)
Naturativ: otulający (89 zł za 500 ml), relaksujący, rewitalizujący, hipoalergiczny (79 zł za 500 ml)

Kiedy nie należy wykonywać peelingu?
- bezpośrednio przed i po depilacji
- 2-3 dni po opalaniu
-przy stanach zapalnych i wysypkach 

Recenzje testowanych przeze mnie peelingów znajdziecie klikając tu

wtorek, 21 lutego 2017

Mazidła, hydrolat z zielonej herbaty

Mazidła to sklep posiadający w swojej ofercie bardzo duży asortyment półproduktów kosmetycznych. Markę miałam okazję poznać gdy ponad pół roku temu nawiązałam współpracę dzięki której poznałam 3 produkty (linki do recenzji na dole wpisu), przekonałam się o tym, że półprodukty są dobrej jakości więc po czasie zdecydowałam się na samodzielny zakup kolejnych hydrolatów.


Hydrolat powstaje poprzez destylację roślin z parą wodną, można określić go jak produkt uboczny procesu uzyskiwania olejków eterycznych. PH hydrolatów jest zbliżone do PH naszej skóry co sprawia że świetnie nadają się w roli toniku. Hydrolat to nie tylko tonik, można go stosować jako baza lub dodatek do kremów, balsamów, maseczek, sprayów do włosów itp.



Hydrolat zakupiłam z myślą o stosowaniu go jako dodatek do maseczek, finalnie jednak cały zużyłam jako tonik. Polecany jest szczególnie do cery tłustej i trądzikowej ze względu na swoje działanie antybakteryjne, przeciwzapalne i łagodzące. Na moją cerę działa również lekko ściągająco oraz oczyszczająco.  Polecam każdej posiadaczce cery tłustej, niedługo zakupię go ponownie jednak z pewnością zdecyduję się na dokupienie butelki z atomizerem - myślę że w takiej formie aplikacja będzie o wiele bardziej przyjemna.


Inne produkty marki Mazidła opisane na blogu:
Ekologiczny hydrolat z róży białej 
Ekologiczny hydrolat oczarowy 
Glinka brazylijska, złota