wtorek, 28 marca 2017

Nowości marca

W marcu, tak jak w poprzednim miesiącu nie zakupiłam zbyt wiele. Staram się ograniczyć zakupoholizm oraz małymi kroczkami iść w stronę minimalizmu :)


Zamówiłam swoje pierwsze naturalne tusze. Zdecydowałam się na tańsze marki - Lavera oraz Benecos. Z pewnością dam znać jak działają ;) Korzystając ze zniżki na dzień kobiet zamówiłam podkład oraz puder marki Pixie Cosmetics. O pudrze możecie przeczytać klikając tutaj.


Zakupiłam także dwa szampony do włosów. Mój poprzedni szampon skończył się z dnia na dzień więc pobiegłam do Rossmanna w poszukiwaniu ratunku. Słyszałam już co nieco o marce Petal Fresh więc chwyciłam szampon w wersji tea tree - zdążyłam użyć go kilka razy i niestety nie spodobał mi się ale dam mu jeszcze szansę. Drugi szampon to Lavera do włosów przetłuszczających się.


Prawdziwy świecomaniak coś zakupić musiał. Kolekcja Coastal Living na sucho spodobała mi się pół na pół co można wywnioskować z powyższego zdjęcia ;) 

Moje zakupy są coraz bardziej skromne, podoba mi się ten fakt. Myślę że od przyszłego miesiąca zakupy i denko będę pokazywała w jednym poście :)

piątek, 24 marca 2017

Mazidła, hydrolat miętowy

Mazidła to sklep posiadający w swojej ofercie bardzo duży asortyment półproduktów kosmetycznych. Markę miałam okazję poznać gdy ponad pół roku temu nawiązałam współpracę dzięki której poznałam 3 produkty (linki do recenzji na dole wpisu), przekonałam się o tym, że półprodukty są dobrej jakości więc po czasie zdecydowałam się na samodzielny zakup kolejnych hydrolatów.


Hydrolat powstaje poprzez destylację roślin z parą wodną, można określić go jak produkt uboczny procesu uzyskiwania olejków eterycznych. PH hydrolatów jest zbliżone do PH naszej skóry co sprawia że świetnie nadają się w roli toniku. Hydrolat to nie tylko tonik, można go stosować jako baza lub dodatek do kremów, balsamów, maseczek, sprayów do włosów itp.


Hydrolaty polubiłam już dawno temu, używam ich jako tonik oraz do maseczki z glinką. Hydrolat miętowy używałam tylko jako tonik. Posiada właściwości antybakteryjne oraz przyspiesza gojenie wyprysków przez co polecany jest do pielęgnacji cery trądzikowej oraz tłustej. Niedawno doczytałam, że warto użyć go też na skórę głowy ponieważ stymuluje krążenie i pobudza cebulki włosów.

50 ml hydrolatu kosztuje 7,30 zł jednak warto kupić większe opakowanie ponieważ tak mała butelka starczyła mi na ok 2 tygodnie używania.

Inne produkty marki Mazidła opisane na blogu: 
+ Mazdiła, złota glinka brazylijska
+ Mazidła, hydrolat z zielonej herbaty
+ Mazidła, hydrolat z róży białej
+/- Mazidła, hydrolat oczarowy

Inne hydrolaty opisane na blogu:
+ Mazidła, hydrolat z róży białej
+ Mazidła, hydrolat z zielonej herbaty
+/- Mazidła, hydrolat oczarowy
- Mokosh, hydrolat różany

wtorek, 21 marca 2017

Pielęgnacja twarzy krok 1: oczyszczanie

Uważam, że podstawą pielęgnacji cery jest jej oczyszczanie. Nie tylko pozbywamy się zanieczyszczeń ale też przygotowujemy cerę na dalsze etapy pielęgnacji - na zanieczyszczonej cerę składniki kremu nie będą się tak dobrze wchłaniały. Oczyszczanie to bardzo istotna kwestia, w szczególności w przypadku cery skłonnej do zanieczyszczeń, trądzikowej. Powinno składać się z kilku kroków - przetarcie twarzy płynem micelarnym absolutnie nie jest wystarczające.


Jeśli na co dzień (lub danego dnia) mamy makijaż, pierwszą czynnością będzie zmycie go. Do tego celu możemy zastosować płyn micelarny, (dwufazowy) płyn do demakijażu lub olej/olejek myjący.  Jest to tylko powierzchowne oczyszczenie więc absolutnie nie możemy na tym poprzestać. Etap ten wykonujemy jedynie wieczorem, rano nie jest konieczny.


Drugi krok to oczyszczenie właściwe. Do tego celu posłużyć może nam wiele produktów w różnych kombinacjach np. olejek myjący, metoda ocm, żel lub pianka do mycia twarzy, delikatna eulsja a nawet oczyszczanie glinką. Wg. koreańskiej metody pielęgnacji ten etap warto rozłożyć na dwie części: umycie twarzy olejem a następnie żelem.



Osobiście oczyszczanie olejkiem myjącym a następnie żelem wykonywałam tylko wieczorem, rano w zupełności wystarczy sam żel. Do tego etapu można dodatkowo włączyć różne pomoce np. gąbkę konjac.


Ostatnim etapem oczyszczania jest tonizowanie. Można użyć gotowego toniku lub posłużyć się wybranym hydrolatem. Ten etap jest niezwykle istotny ponieważ pozwala przywrócić cerze jej naturalne ph.



Jakie oczyszczanie u mnie sprawdza się najlepiej?
Jako pierwszy produkt wybieram płyn micelarny, najbardziej lubię markę Biolaven oraz Vianek (z niebieskiej serii). Kolejny krok to olejek myjący z Biochemii Urody a następnie umycie twarzy żelem - obecnie stosuję żel marki Vianek z serii normalizującej w połącznieu z gąbką konjac, dobrze sprawdzały się u mnie także obie wersje żelu Sylveco. Jako tonik lubię stosować gotowe toniki np. tonik Sylveco a czasem zamieniam je na hydrolaty np. hydrolat oczarowy, hydrolat z róży białej, hydrolat z zielonej herbaty.

sobota, 18 marca 2017

BioPha, nawilżający krem do rąk

BioPha jest marką francuską. Ich kosmetyki posiadają certyfikat ECOCERT oraz COSMEBIO. Odpowiednie są także dla wegan, warto także wspomnieć że opakowania są biodegradowalne.


Nawilżający krem do rąk BiPha jest moim ulubionym kremem do rąk. Posiada lekką konsystencję i szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Dla moich rąk nawilżenie jest na całkiem dobrym poziomie, nie jestem jednak pewna czy tak samo dobrze sprawdzi się przy bardziej przesuszonych dłoniach. Posiada dosyć niestandardową gramaturę - 150 ml - przez jest za duży do noszenia go na co dzień w torebce jednak postawiony w domu czy pracy na biurku posłuży nam przez dłuższy czas.



Skład:


Krem do zakupienia w cenie ok 22 zł za 150 ml.

Jak do tej pory nie opisywałam na blogu produktów tej marki więc linków Wam dziś zostawić nie mogę ;)

Na blogu również nie znajdziecie recenzji innych kremów do rąk (kiedyś były ale nie pasują do mojej obecnego zdania na temat stosowania kosmetyków - a dokładniej ich składów) więc i tutaj linków nie zostawiam.

wtorek, 14 marca 2017

Sylveco, lipowy płyn micelarny

Marka Sylveco jest znana już chyba każdemu, co najmniej ze słyszenia. Jest to polska firma produkująca kosmetyki naturalne. Kosmetyki flagowej linii Sylveco oparte są głównie na ekstrakcie z kory brzozy. 

Moje oczy są wrażliwe, na co dzień noszę soczewki kontaktowe. Z tego względu wyjątkowo dbam o to, aby używane przeze mnie produkty były delikatne oraz posiadały bezpieczny skład.


Lipowy płyn micelarny został opisany przez producenta jako delikatny i skuteczny preparat oczyszczający skórę. Ma również łagodzić podrażnienia i koić skórę, polecany jest także do pielęgnacji okolic oczu. 

Jak sprawdził się u mnie?
Wiedząc, że u wielu osób się sprawdza dałam mu szansę dwukrotnie ale niestety nie podołał wyzwaniu. Nie używam wodoodpornego makijażu a mimo tego na linii rzęs pozostawiał resztki tuszu. Nie był także niestety przykładem delikatności, kilka razy szczypały mnie okolice oczu. Skład oczywiście przedstawia się rewelacyjnie więc mimo tego, że ja kolejnego opakowania już nie kupię to Wam polecam wypróbować, u wielu osób się sprawdza.


Skład:woda, ekstrakt z lipy, glukozyd decylowy (łagodny detergent), gliceryna, pantenol, alantoina, proteiny owsa, aloes, kwas mlekowy, kwas fitowy (regulator ph), alkohol benzylowy, kwas dehydrooctowy (konserwant)

Za 200 ml płynu zapłacić należy ok 19 zł. Dostępny jest w wielu sklepach internetowych jak i również stacjonarnych oferujących naturalne kosmetyki. 

Inne produkty marki Sylveco opisane na blogu:
+ Łagodny żel do higieny intymnej.
+ Hibiskusowy tonik do twarzy.
 +/- Pomadka brzozowa z betuliną. 

 Inne naturalne płyny micelarne opisane na blogu:
 + Płyn micelarny Biolaven. 
- Płyn do demakijażu Phytocode.
- Żurawinowy płyn micelarny GoCranberry.
- Sukin, micellar cleansing water. 

sobota, 11 marca 2017

Hesh, Neem Tone powder

Hesh jest indyjską marką produkującą ajurwedyjskie kosmetyki na bazie naturalnych ziół. Firma powstała prawie 40 lat temu, obecnie bazuje na tradycyjnych recepturach w połączeniu z nowoczesnymi badaniami.



Maseczkę otrzymujemy w formie proszku. Do przygotowania potrzebna jest nam miseczka do której wsypujemy potrzebną ilość produktu, następnie należy go zalać wodą lub hydrolatem aby uzyskać mniej więcej gęstość śmietany. Gotową maseczkę pozostawiamy na twarzy 15-20 a następnie zalecane jest spłukanie jej najpierw ciepłą a następnie chłodną wodą.


Maseczka Neem Tone przez producenta określona jest jako prawdziwy dar natury. Jej zadaniem jest tonizowanie oraz oczyszczenie cery, ma również wyleczyć trądzik, wysypkę, potówki a także alergie. Producent zapewnia nas także, że przy regularnym stosowaniu uzyskamy zdrową i promienną cerę a także zredukujemy wydzielanie sebum.

Jak zapewnienia mają się do efektów?
Na mojej tłustej cerze z problemami skórnymi efekt jest rewelacyjny! Cera jest dobrze oczyszczona, wypryski 'wychodzą na wierzch'. Czy cera mniej się przetłuszcza? W krótkotrwałym znaczeniu tak, czy pomaga na dłużej tego niestety nie wiem.  Drobnym minusem jest to, że ciężko pozbyć się z cery żółtopomarańczowego odcienia, nie jest to jednak bardzo widoczne.



Co mamy w składzie?
amla (roślina), sproszkowane drzewo sandałowe, kurkuma, rubia (roślina), drzewo neem, róża alba, gorzka pomarańcza, tulsi (odmiana bazylii), aloes, tlenek cynku, wełniak azjatycki (roślina), masoor - prawdopodobnie jest to soczewica, symplokos (wrzosowiec), jakiś rodzaj drzewa (niestety nie udało mi się odkryć jakie to drzewo), zapach


Za 50 g maseczki zapłacić należy ok 15 zł, jest dostępna w co najmniej kilku sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami.

środa, 8 marca 2017

Konjac: gąbki do mycia ciała

Firma The Konjac Sponge CO jest brytyjską marką produkującą gąbki konjac. Materiał na gąbki pochodzi z południowej części Korei a dokładniej z wyspy Jeju wpisanej na listę UNESCO.


Gąbki Konjac wykonana jest z byliny amorphophallus konjac. Jest to roślina naturalnie występująca w Azji, rośnie dziko na terenach górskich. Gąbki produkowane są w sterylnych warunkach, są wolne od zanieczyszczeń i mikroogranizmów i bakterii. Posiadają odczyn zasadowy. Wg badań przeprowadzonych w Japonii, gąbki te dokładnie oczyszczają cerę w delikatny sposób, nie uszkadzają skóry.


Gąbka, w zależności od tego w jaki sposób będziemy się z nią obchodzić, wystarczy nam na 1 do 3 miesięcy użytkowania. Po tym czasie zacznie się 'rwać' co oznacza że czas ją wymienić. Jest ona produktem w 100% biodegradowalnym, bezpiecznym dla środowiska. Przed użyciem należy gąbkę dokładnie zmoczyć, po użyciu należy odłożyć ją w suche miejsce (aby mogła swobodnie wyschnąć), co też przysłuży się jej dłuższej żywotności.


Miałam okazję używać dwóch wersji gąbki konjac do ciała: widoczną na zdjęciu wersję z bambusowym węglem drzewnym (polecana w szczególności do cery problematycznej i tłustej) oraz czystą białą gąbkę. Osobiście nie widziałam zbyt wielkiej różnicy pomiędzy obiema wersjami, wersja czysta była jednak bardziej delikatna a wersja z węglem oczyszczała mocniej. Bardzo je polubiłam, widać ogromną różnicę jakości pomiędzy konjackiem a zwykłą gąbką z supermarketu. Cera jest lepiej oczyszczona, dodatkowo wykonujemy delikatny masaż ciała.


W Polsce gąbki The Konjac Sponge CO dostać można w kilku sklepach internetowych za cenę 59 zł. Moje gąbki upolowałam w TkMaxie za 19,99 zł. Mimo że gąbki sprawdzają się u mnie świetnie i chętnie kupię je ponownie, to z pewnością nie zapłacę 6 dych za gąbkę do mycia ciała (będę polować w TkMaxie lub czekać na przecenę).

sobota, 4 marca 2017

Nowości - Luty 2017

Taki mały haul nie zdarza się u mnie zbyt często, w  ubiegłym miesiącu udało mi się powstrzymać przed niekontrolowanymi zakupami i przybyło mi tylko kilka całkiem przydatnych produktów.


Moją małą rutyną stała się wyprawa do TKMaxxa tuż po wypłacie ;) Od dłuższego czasu bardzo chciałam zapoznać się z marką Yes to i udało mi się upolować żel pod prysznic i szampon (2w1) dla dzieci za 27,99 zł. Po zachwytach Czarszki nad marką Organic Surge nie mogłam także nie skusić się na produkt tej marki, padło na delikatny żel do mycia twarzy za 19,99 zł. Powoli kończą mi się także kremy do twarzy więc zakupiłam krem ze śluzem ślimaka marki Orientana w cenie 57 zł. Pozostałe dwa produkty ze zdjęcia to Marion olej awokado oraz saszetka maski do włosów przetłuszczających się Biovax, oba produkty dostałam od mamy :)


Jako że nie posiadałam żadnej emolientowej odżywki/maski do włosów więc do koszyka dołożyłam także maskę do włosów na bazie olejów makadamia i awokado marki Fitokosmetic. Kosmetyk otrzymujemy w formie 3 saszetek po 30 ml zapakowanych w kartonik za 9,50 zł.


Markę WoodWick, a przede wszystkim skwierczące knoty, chciałam poznać już od dłuższego czasu. Podczas wizyty w TkMaxie znalazłam taką oto samotną małą świeczkę w cenie 28 zł więc ją kupiłam ;) Z zapachów przybył mi także wosk Yankee Candle Pink Sands (9 zł), na sucho wydaje mi się zbyt słodki ale w paleniu bardzo przypomina My Serenity :)


I kiedy zdjęcia do nowości lutego były już gotowe pojawiła się promocja na świece (65 zł) w Bath&Body Works. Musiałam jakąś kupić! Nie było innej opcji. Zapach trochę mi przypomina mydło do rąk Deep Steep morela i figa. I do tego jak pięknie wygląda.. ach, świece BBW to moje małe uzależnienie <3

Podsumowując:
w lutym zakupiłam tylko 6 kosmetyków + 2 świece i wosk wydając 224,50. Zużyłam więcej niż kupiłam (zużycia: 9 kosmetyków i 1 wosk), oby tak dobrze poszło mi też w marcu ;)