poniedziałek, 21 grudnia 2015

Uwaga buble!

Cześć :)

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kilku kosmetykach które się u mnie nie sprawdziły i dla mnie są to totalne buble.


Pierwszym produktem który się u mnie nie sprawdził były kapsułki nawilżające marki Rival de Loop. Nawilżenia nie czułam, jedynie co to tylko tłustą powłokę. Kolejnymi bublami są dwie pomadki do ust. Zarówno pomadka od Bebe jak i granatowa Alterra (recenzja tu) nie nawilża czyli nie spełnia swojego podstawowego zadania.


Następne dwa buble to produkty w formie pianki. Pianka Lilliputz do mycia jest bublem ze względu na swój paskudny chemiczny zapach truskawek. Pianka do golenia marki Balea nie ułatwiała golenia i powodowała podrażnienia.


Krem FussWohl z łojem jelenia... to chyba najgorszy bubel jaki kiedykolwiek używałam. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj, w skrócie powiem Wam że on nie robił totalnie nic. Porażka że hej. Drugi na zdjęciu jest krem do rąk Johnson's, niby coś tam na chwile nawilża, ale to tak tylko na chwilkę... No cóż, oczekuję czegoś więcej.

Znacie któregoś z bubli?

Cammy.

niedziela, 13 grudnia 2015

Kosmetyki warte zainteresowania.

Cześć :)

Dziś chciałabym napisać kilka słów o kosmetykach które polubiłam i do których chętnie powrócę ponownie. O poprzednich ulubieńcach pisałam w tym poście.


Pierwszym z ulubieńców jest płyn micelarny Bourjois, bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu a jego cena nie jest wygórowana (ok 13 zł). Wodę termalną Uriage zapewne zna już większość z was. Ratowała moją twarz podczas upałów w Turcji, teraz stosuję ją jako nawilżanie maski z glinką. Jeśli mówimy o nawilżaniu, to z pewnością warta uwagi jest maska algowa marki Planeta Organika oraz krem nawilżający na dzień Natura Siberica. Oba produkty dobrze radzą sobie z nawilżaniem mojej twarzy, są rodzajem ulgi przy stosowaniu kremów z kwasem.

Przez ostatnie kilka miesięcy udało mi się tak bardzo bardzo polubić po jednym produkcie do ciała i włosów. Do ciała polecam wam wypróbować żel do golenia Gillette Satin Care. Świetnie ułatwia golenie, daje odpowiedni poślizg maszynce. Po tym żelu ni wystąpiło u mnie żadne podrażnienie. Z produktów do włosów wręcz zakochałam się w szamponie Baikal siła i objętość. Delikatnie unosi włosy u nasady i dobrze radzi sobie z oczyszczeniem skóry głowy.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy doceniłam działanie żeli antybakteryjnych od Bath & Body Works. Najbardziej przydają się w podróży -tej dalszej, ale i zwykłej komunikacją miejską. Polubiłam się z dwoma produktami do stóp. Pierwszym z nich jest krem Evree max repair. Świetnie nawilża i zmiękcza stopy. Drugi produkt to musujące tabletki, kąpiel do stóp Body Club z Biedronki. Super umilacz do moczenia stóp, ale miałam wrażenie że rzeczywiście przyczynia się do lepszego wyglądu stóp.

Ostatnie dwa produkty to kolorówka. Na miano ulubieńca zasłużył tusz do rzęs Sexy Pulp marki Yves Rocher. Świetnie wydłużał, pogrubiał i podkręcał rzęsy. Drugi ulubieniec to niedawno zakupiona pomadka Kate by Rimmel w kolorze 05. Daje piękny efekt na ustach, i co najważniejsze długo się na nich utrzymuje, nawet gdy coś jemy.

Znacie moich ulubieńców? :)

Cammy.

wtorek, 8 grudnia 2015

W denkowym koszyczku #19

Cześć :)

Dziś zapraszam was na denko z listopada :)


Ciało:
Z tej kategorii pozbywam się w tym miesiącu jedynie dwóch produktów. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic marki Balea o zapachu jeżyn. Żel pieni się całkiem nieźle, tak jak i inne tej marki, myje dobrze a jego zapach jest bardzo słodki i przyjemny. Drugim produktem jest pianka do mycia o zpachu truskawek marki Lilliputz (dostępna w Rossmanie). Nie wiem czy zużyłam chociaż jej połowę, a to przez jej niezbyt przyjemny, chemiczny zapach.

 Twarz:
Tradycyjnie w denku nie mogło zabraknąć jakiegoś płynu do soczewek, padło na markę Baush&Lomb. Do mycia twarzy zużyłam dwa produkty, pierwszym z nich jest pianka Pharmaceris, bardzo przyjemny produkt; drugim natomiast jest płyn micelarny od Bourjois który zdążyłam polubić. Z pełnowymiarowych produktów zużyłam także pomadkę Bebe która była krótko mówiąc beznadziejna, oraz ulubione bibułki matujące DermaPharma. W listopadzie zdenkowałam tylko jedną maseczkę do twarzy, jest to maska głęboko oczyszczająca od Beauty Formulas, działanie całkiem niezłe ale skład chyba nie do końca. Przetestowałam także dwie próbki kremów namwilżających na dzień oraz na noc marki Biolaven.

Włosy:
Ta kategoria nigdy nie posiada zbyt wielu produktów w tym miesiącu jednak udało mi się zużyć aż 2. Maska do włosów Kallos Latte co do której mam nieco mieszane uczucia. Na początku włosy po jej zastosowaniu wyglądały bardzo dobrze, jednak gdy maskę już kończyłam to nie działała tak świetnie jak na początku (nie wiem czy to wina maski czy tego że moje włosy szybko się do produktu przyzwyczajają). Po kilku miesiącach zdenkowałam serum na końcówki 7 efektów z olejkiem arganowym marki Marion. Nie widziałam po nim spektakularnych efektów.


Dłonie i stopy:
Zdenkowałam (chociaż wiem że jeszcze trochę produktu dałoby się wygrzebać) krem do rąk marki Johnson's, był tak bardzo beznadziejny że z wielką ulgą wrzuciłam go do denkowego koszyczka. Nie nawliżał więc po co mi taki krem? Drugim produktem jest zestaw spa od Perfecty jest to peeling i maska-serum. Skład obu produktów był nieciekawy, nie przypadły mi do gustu.

Kolorówka.
Maskara MaxFactor 2000 calorie zbiera dużo pozytywnych opinii, ja jednak nie należę do jej fanów. Jest bardzo przeciętna. Wyrzucam także lakier do paznokci Verix, miał piękny kolor ale chyba był już przeterminowany (strasznie się mazał).

W listopadzie zużyłam 14 produktów + 2 próbki. Całkiem niezły wynik :) A jak tam wasze listopadowe denka?

Cammy.

niedziela, 6 grudnia 2015

Nowości listopada

Hejka :)

Zapraszam dziś na post z zakupami poczynionymi w listopadzie :)


Zacznę od zakupów z Rossmana (tak tak, są to zakupy na promocji -49% w Rossmanie).
Zakupiłam lakier Wibo, jednak kolor jest okropny i totalnie mi się nie podoba :( Ostatnio troszkę szaleję ze szminkami więc koniecznie musiałam kupić coś z tej kategorii. Wybrałam świetną pomadkę do ust- rumiankową Alterrę (w promocji tylko za 2,50!), szminkę Rimmel (promocja CDN - ok 5,50 zł) oraz błyszczyk- ojj nie wiem co mnie podkusiło, nie lubię błyszczyków... sami widzicie jak ogłupiająco działają takie promocje? ;) Zakupiłam też taniutki tusz Rimmel, kiedyś go używałam i z tego co pamiętam to był całkiem niezły. Do koszyka wpadł mi też liner.


Zakupy z Bath&Body Works! :D
Skusiłam się na 2 mini żele pod prysznic o zapachu Sonoma weekend escape oraz napa valley sunset (były w promocji 2+2 za 1gr; kupiłam na spółkę z koleżanką) oraz kolejny żel antybakteryjny, tym razem o zapachu Pink Pracncer z serii świątecznej (za 10 zł).

Zamówienie z triny.pl czyli kolejna porcja naturalnych kosmetyków :)
Zakupiłam glinkę anapską ze srebrem do stosowania na twarz w formie maseczki. Tonik hibiskusowy Sylveco wręcz musiałam kupić po przeczytaniu wielu pozytywnych recencji ;) Staram się przekonać do mycia twarzy metodą OCM więc kupiłam 2 oleje marki ETJA: rycynowy oraz lniany. Kupiłam także scrub do skóry głowy Natura Syberica. Za całe zamówienie zapłaciłam ok 60 zł.



W drogerii Jaśmin kupiłam moje ulubione bibułki matujące marki Dermo Pharma. Ze strony Annabelle Minerals zamówiłam 2 pędzle: flat top do podkładu oraz pędzel do korektora. Do tego dobrałam sobie wzornik odcieni korektorów oraz testery podkładów Natural Fairest, Sunny Fairest oraz Golden Fairest.

Kolejnymi nowościami są: maska Bioetika oraz sól do kąpieli którą otrzymałam od Babci ;)

W listopadzie przybyło mi troszkę za dużo kosmetyków. Oby w grudniu było ich trochę mniej ;)

Cammy.

sobota, 21 listopada 2015

Dzień dla włosów. :)

Cześć :)

Z racji tego że dziś rano miałam trochę więcej czasu, postanowiłam zrobić sobie taki dzień dla włosów. :)


Tak prezentowały się wszystkie kosmetyki których użyłam rano, wieczorem na skórę głowy zastosuję jeszcze wcierkę Jantar a w niedzielę rano na godzinę nałożę olej Babydream :)


Pierwszym krokiem w dzisiejszej pielęgnacji było wykonanie peelingu za pomocą scrubu marki Natura Siberica. Następnie umyłam skórę głowy moim ulubionym szamponem Baikal Herbals siła i objętość.


Nadszedł czas na odżywienie. Postawiłam na drożdżową maskę Babuszki Agafii. Jak do tej pory spisuje się na moich włosach rewelacyjnie ale więcej będę mogła o niej powiedzieć dopiero za jakiś czas. Włosom pozwoliłam wyschnąć naturalnie i gdy były już suche, na końce nałożyłam serum 7 efektów marki Marion.


Do rozczesania włosów użyłam grzebienia z The Body Shop oraz szczotki z naturalnym włosiem dzika marki Franc Provost. :)

Cammy.

niedziela, 15 listopada 2015

Wish lista.

Cześć :)

Na moim blogu jeszcze nigdy nie pojawiła się wish lista i ta również by nie powstała gdyby nie to że mam dobry powód aby ją napisać. Powodem jej powstanie jest .. mój zakupoholizm.
Postanowiłam że od teraz nie kupię niczego czego nie musiałabym kupić (czyli np. gdy skończy mi się żel pod prysznic a nie w momencie gdy stwierdzę że koniecznie muszę kupić już 17 buteleczkę bo tak), oraz niczego co nie byłoby na mojej liście. :) Dzięki temu mam nadzieję zaoszczędzić trochę pieniążków właśnie na takie zachciewajki które naprawdę chcę kupić! ;)

Pierwsze na mojej liście są świece z Bath&Body Works. Jeszcze nie wiem jaki chcę zapach (posiadam z tej firmy 1 średnią świeczkę o zapachu Paris Amour), wiem tylko że chcę świecę. Jest to zachcianka którą czuję od ponad roku więc czuję się usprawiedliwiona. Z jej spełnieniem czekam na wyprzedaże w okolicach świąt.


Kolejna rzecz również pochodzi z BBW i jest to mydło/pianka do mycia rąk. Cena regularna (30 zł) jest zabójcza więc również czekam na promocję.

Marzą mi się również wkłady zapachowe do kontaktu także z BBW :)

Jak wiecie mam fioła na punkcie pielęgnacji ust więc i produkt z takiej kategorii musiał się znaleźć. Jest to Sylveco rokitnikowa pomadka z cynamonem.

Po falach zachwytu nad tuszami marki L'Oreal mam ochotę wypróbować jedną z wersji tego tuszu. :)


Powoli staram się przynajmniej częściowo przejść na bardziej naturalną pielęgnację więc już ok 2 miesiące temu postanowiłam że kolejnym pudrem oraz podkładem który zakupię będzie ten od Annabelle Minerals.

Mówi się że pędzli nigdy dosyć ;)

Zdjęcia pochodzą ze stron: weheartit.com/bathandbodyworks.com/triny.pl/lorealparis.pl/annabelleminerals.pl

piątek, 13 listopada 2015

Jak udało mi się poprawić swój angielski nie wkładając w to zbyt dużego wysiłku?



Cześć! 

To nie jest post w stylu zapisz się na kurs blablabla... Jeśli znasz podstawy angielskiego (albo innego języka obcego), wcale nie musisz siedzieć z nosem w książce.


W jaki sposób, początkowo całkiem nieświadomie, poprawiłam swój angielski? Zaczęło się od oglądania seriali z polskimi napisami. Nie zawsze i nie do każdego serialu można dostać polskie napisy więc z czasem gdy oglądałam nowe odcinki musiałam obejrzeć je po angielsku (ewentualnie dodając napisy po angielsku). Z początku bardzo się tego obawiałam, no bo jak to tak oglądać seriale i filmy w innym języku.. ale z czasem rozumiałam coraz więcej i ostatnio doszłam do wniosku że naprawdę nie potrzebne mi są polskie napisy. Często łapię się na tym że nie znam pisowni danego słowa bo nigdy go na oczy nie widziałam i znam je jedynie ze słyszenia. 

Co jeszcze robię?
Czytam artykuły w języku angielskim, słucham różnych audycji (polecam TuneIn Radio), oglądam filmiki urodowe na youtubie, mam także kilka książek w języku angielskim. Otaczam się językiem z każdej strony.

W liceum miałam duże problemy z mówieniem w obcym języku. Dopiero niedawno zaczęłam przełamywać ten strach i wiecie co? Wcale nie jest źle. A zaczęło się od oglądania seriali.. jak miło łączyć przyjemne z pożytecznym :)

Cammy

piątek, 6 listopada 2015

W denkowym koszyczku 18

Cześć :)

Były nowości więc czas na denko ;)

Na wstępie chciałabym Wam podziękować za wszystkie pozostawiane komentarze ♥  I już nie przedłużając zapraszam na 18 odsłonę -tym razem- mini denka :)
Jako że lubię narzekać to dodam jeszcze że jestem bardzo niezadowolona ze zdjęć. Szybko robi się ciemno a przy sztucznym świetle fotki nie wychodzą najlepiej :/ 

Kategoria ciało:
Balea żel do golenia o zapachu borówki. Jedyne co mogę o nim powiedzieć, to to że jest średniakiem. Zdecydowanie wolę żele marki Gillette.
Yves Rocher próbka zapachu Quelques Notes d'amour. To nie mój zapach.

Kategoria twarz.
ReNu płyn do soczewek. Mój denkowy standard ;)
Tołpa tonik-płyn micelarny. Jako że powoli przechodzę na naturalną pielęgnację twarzy, do tego produktu w najbliższym czasie nie powrócę.
Derma Pharma bibułki matujące z kwasem hialuronowym. Są dobre ale wolę różową wersję która jest moim ulubieńcem.
Beauty formulas maseczka glinkowa z mango. Niby jest całkiem niezła ale jakoś nie jestem do niej przekonana.
Wśród 'twarzowego denka' mam też próbki żelu do mycia Tołpy, kremu Tołpy oraz 2 kremów Yves Rocher. Żadna z tych próbek mi się jakoś nie spodobała. Zaplątał mi się też ostatni pasek do oczyszczania nosa który wcale nie oczyszcza i jest beznadziejny.

 Kategoria włosy:
Wcierka Jantar. Mój ulubieniec -recenzja. Udało mi się wrócić do regularnego wcierania więc jest też i denko :)
Dove próbki szamponu i odżywki.

Kategoria dłonie i stopy:
Evree regenerujący krem do stóp. Jest rewelacyjny. Recenzja do poczytania.
SheFoot peeling. Wiecie co mnie wkurzyło w tej próbce? To że nie starczyło mi produktu nawet dla jednej całej stopy :/

Denko w tym miesiącu dosyć skromne ( 6 produktów pełnowymiarowych i 11 saszetek), mam nadzieję że w następnym będzie dużo lepiej.

Cammy.

wtorek, 3 listopada 2015

Nowości października.

 Hej :)
Dziś przychodzę z nowościami października oraz częściowo września (pokażę produkty o których zapomniałam tworząc post z nowościami poprzedniego miesiąca ;)).


Lubię świece, a jesienią lubię je bardzo. ;) Kupione we wrześniu w jednym ze sklepów internetowych (już nie pamiętam który) na świetnej promocji- za 6 szt zapłaciłam 30 zł :)


Kolejne rzeczy do czesania włosów :) Szczotka z włosia dzika się przyda ale drewniany grzebień z TBS był bardzo nieprzemyślanym produktem- jeden już posiadam i ma się świetnie, natomiast ta nowa sztuka ciągle leży nierozpakowana.


 Dalej mamy produkty zamówione z apteki Gemini - polecany przez wszystkich jedwab na końcówki z Green Pharmacy oraz Effeclar Duo od La Roche Posay - i ja musiałam wyjąć cięższą artylerię w walce o piękną buźkę ;(
W Carrefourze za niecałe 4 zł dorwałam gąbeczki do zmywania masek marki Calypso.


Po 2 miesiącach poszukiwań udało mi się zdobyć maskę Natur Vital! :D Jestem już po pierwszych testach i zdecydowanie warto było jej szukać :)
Żel antybakteryjny z BBW kupiłam sobie na pocieszenie pewnego ciężkiego dnia.. :)

I to już są wszystkie nowości października. Jest tego mało i bardzo się z tego cieszę :)

Cammy.

sobota, 31 października 2015

Aktualna pielęgnacja ust.

Hej :)

Dziś omówię moją kolekcję kosmetyków do ust, a za kilka dni z lekkim poślizgiem przedstawię nowości i denka października :)


Wszędzie gdzie się tylko da powtarzam o tym że pielęgnacja ust jest dla mnie bardzo ważna. Tak więc dziś przedstawiam Wam aktualizację tego jak dbam o tą partię. :)

Obecnie w użyciu, jak i w zapasach posiadam tylko 4 produkty. Dwa z nich są genialne a 2 są mocno przeciętne/ słabe. Zacznę od tej drugiej kategorii, czyli złe wybieramy jako pierwsze i będzie z głowy ;)


Bebe young care, wersja klasyczna. Wg napisu na opakowaniu usta powinny być po niej naturalnie piękne i gładkie. A może jeszcze pranie mi zrobi? Pomadka ma dla mnie chronić i nawilżać usta. To coś tego nie robi, strasznie męczę się ze zużyciem tego produktu.

Nivea lip butter o zapachu borówkowym. Posiadam go już ponad rok a skusiłam się na jego zakup tylko ze względu na zapach borówek (miałam moment totalnego szaleństwa na punkcie borówek). Nie lubię formy balsamu w słoiczku, jest to niehigieniczna i przede wszystkim niewygodna forma. Samo masełko także nie powala, jest na bazie parafiny. Mam go jeszcze połowę i nie wiem kiedy ja to wykończę...


Alterra pomadka z rumiankiem. Jest to moje drugie i zapewne nie ostatnie opakowanie. Kiedyś narzekałam na to że pozostawia po sobie lepką warstwę ale wcale tak nie jest (nie wiem co ja sobie kiedyś ubzdurałam ;)). Świetnie nawilża i pielęgnuje usta. Idealna pomadka na co dzień.

Sylveco odżywka pomadka z peelingiem jest dobrym wyborem na wieczory. Nakładam ją raz na 2-3 dni na noc. Jest bardzo słodka w smaku ;) delkatnie pielęgnuje oraz nawilża :)

Poprzednie posty i pielęgnacji ust możecie obejrzeć tu i tu :)
Znacie którąś z tych pomadek? Jakie są wasze hity? :)

Cammy.

niedziela, 25 października 2015

Evree footcare maxrepair.

Hejka! :)

Zapraszam na recenzję kremu do stóp marki Evree.



Evree footcare maxrepair to regenerujący krem do stóp do bardzo suchej i szorstkiej skóry. Na mojej tubce tego kremu jest naklejka informująca że jest to wg konsumentów produkt roku 2014. Jest to specyfik ogólnie dostępny w cenie około 8-9 zł.



Tak prezentuje się skład kremu, już na drugim miejscu jest mocznik (urea) który u mnie świetnie się sprawdza w pielęgnacji stóp.

Co obiecuje producent? Głównie intensywne nawilżenie, elastyczność skóry oraz jej aksamitność. Mówi nam także o tym że stopy będą wygładzone miękkie, Dodatkowo krem (a raczej zawarty w nim lewendowy olejek eteryczny) ma działanie bakterio- i grzybobójcze, łagodzi podrażnienia i działa odświeżająco



Jak mają się obietnice producenta do rzeczywistości? Z reguły traktuje je z dużym przymrużeniem oka ale tym razem śmiało mogę stwierdzić że się sprawdzają. Po jednorazowym zastosowaniu na noc stopy są nawilżone oraz gładkie nawet po kilku godzinach. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście stają się nawilżone, miękkie i aksamitne. Nie jestem w stanie ocenić czy łagodzi podrażnienia ale nawet gdyby tego nie robił, to i tak jest on warty polecenia :)


Miałyście może ten krem albo inne produkty tej marki? Jeśli tak, koniecznie dajcie jak się u Was sprawdzają :)

Cammy.

środa, 21 października 2015

Aktualna pielęgnacja ciała.

Cześć :)

Ostatnio pokazywałam Wam moją pielęgnację włosów ( klik), a dziś chciałabym przedstawić to, jak pielęgnuję swoje ciało. :)


Pielęgnację ciała zaczynam od mycia. Do tego celu służy mi w zależności od humoru żel Le Petit Marsellais o zapachu bawełny i maku lub Balea o cudownym słodkim zapachu jeżyn. Dodatkowo próbuję zużyć paskudną piankę o chemicznym zapachu truskawek marki Liliput (z Rossmana). Do higieny intymnej posiadam piankę Green Pharmacy,

Raz na jakiś czas (najczęściej jest to raz w tygodniu) wykonuję peeling całego ciała. Obecnie służy mi do tego Farmona Tutti Frutti o całkiem niezłym wiśniowym zapachu, niestety działanie już takie super nie jest.
Na myciu często się kończy, nie lubię wmasowywać olejów czy też balsamów... no ale staram się ( i tak nie jest to regularne). Obecnie posiadam masło o zapachu lodów melba od Perfecty oraz olejek Babydream.


O dłoniach i stopach rzadko zdarza mi się zapomnieć. Kilka razy w ciągu dnia kremuję dłonie produktem marki Johnson (paskudny krem, muszę napisać Wam jego recenzję). Okazjonalnie daję stopom wypocząć w ciepłej wodzie z dodatkiem soli/pastylek musujących lub tak jak widzicie na zdjęciu perełek od n36.  Codziennie wieczorem stosuję krem Evree, który jest naprawdę świetny.

I tak właśnie przedstawia się moja aktualna pielęgnacja. Nie jest ona zbyt złożona ale dla mnie w zupełności wystarcza. :)

Cammy.

niedziela, 18 października 2015

Aktualna pielęgnacja włosów - Poznaj moje włosy #6

Cześć :)

Po raz kolejny mogę powiedzieć ''dawno nic nie publikowałam...'' no ale po co to mówić. Tak wyszło że po raz kolejny ciężko było mi pogodzić wszystkie obowiązki (praca, szkoła, treningi, kurs prawa jazdy) a co dopiero znaleźć czas na blogowanie. I tak uważam że radzę sobie ze wszystkim naprawdę świetnie. :) Nie przedłużając zapraszam Was na kolejną odsłonę serii Poznaj moje włosy (którą to prowadziłam rok temu, zamierzam do niej powrócić ale och... czego to ja nie zamierzam! ;)).


Tak obecnie wyglądają moje włosiątka. Jestem bardzo, bardzo zadowolona z ich obecnego stanu. Dla wielu z was wyglądają one bardzo przeciętne, jednak z natury nie mam ich zbyt ciekawych a to co zdołałam osiągnąć do tej pory jest dla mnie dużym sukcesem. Zdjęcie pochodzi z początku września, do tej pory zdążyłam troszkę podciąć końcówki.


Włosy myję codziennie, zaczniemy więc od produktów które myją :) Szamponem do stosowania na co dzień jest Baikal Herbals objętość i siła. Używam go od niedawna i nie chciałabym zapeszyć ale... sprawuje się u mnie znakomicie! Jeśli macie włosy cienkie i brak wam objętości u nasady to koniecznie musicie go wypróbować :) Dalej mamy szampon o zapachu jabłuszka od marki Balea, ten produkt niestety szału nie robi, ale raz na jakiś czas lubię użyć szamponu z SLS. Dodatkowo na zdjęciu pojawiła się próbka szamponu Dove. Brakuje mi tutaj jakiegoś produktu-peelingu.

Odżywki, maski... Zaczniemy od prawej gdzie znajduje się odżywka/balsam marokański Planeta Organica- jest niezła ale szału i wielkiej miłości nie ma. Miłość jest z maską drożdżową Babuszki Agafii, użyłam jej tylko kilka razy ale włosy są po niej piękne- sypkie, błyszczące... cudowne. Kolejną maską jest Kallos Latte i tak jak w przypadku marokańskiego balsamu powiem że jest niezła ale nie ma w niej tego czegoś za co mogłabym ją pokochać. Dalej mamy całkiem niezłą miniaturę aloesowej Alterry oraz odżywki Dove.

Czas na kosmetyki do zadań specjalnych ;) Ocet malinowy marki Marion to coś na co nigdy nie mam czasu, i tak sobie leży i leży... użyłam go 2 razy ale nie widziałam efektów. Odżywka do skóry Jantar to mój hit jednak ostatnio nie mogę się zmusić do jej regularnego stosowania. Na szczęście nie mam problemu z regularnością w stosowaniu serum na końcówki marki Marion (jest niezłe). Ostatni na zdjęciu to olejek Babydream który jest ze mną już.. prawie 2 lata! Na szczęście jest go już mniej niż połowa (żeby nie było, to nie tak że jest zły, ja poprostu o nim zapominam... ;)).


Tak się przedstawia moja aktualna pielęgnacja włosów. Czy znacie któryś z tych produktów? :)
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)

Cammy.