niedziela, 29 maja 2016

Majowe nowości.

Cześć dziewczyny :)

Jeśli tak jak ja lubicie oglądać posty z nowościami to zapraszam na mój dzisiejszy wpis :) Pod względem jakości zakupionych produktów jestem bardzo zadowolona. Jak co miesiąc zakupiłam Naturalnie z pudełka oraz świece i woski - Yankee Candle,  Kringle Candle a także Bolsius. Nawiązałam współpracę ze sklepem mazidla.com, będę testowała glinkę i hydrolaty. Co jeszcze zakupiłam w maju? Zapraszam na przegląd :)

Tradycyjnie już moją pierwszą nowością jest Naturalnie z pudełka. W majowej edycji otrzymałam mgiełkę utrwalającą Lily Lolo, szampon kojący EC Labolatorie, krem pod oczy NeoBio, mydło w kostce Pure Soap oraz 2 próbki. Przegląd pudełka dostępny w tym poście.
Koszt: 89 zł



Świeca marki Bolsius o zapachu cynamonu z cukrem to jeden z moich ulubionych zapachów na zimę. Gdy w Auchan zobaczyłam jej wielką wersję za 19 zł musiałam kupić, tak w zasadzie to sama mi wskoczyła do koszyka ;) Zakochałam się w samplerze zapachu White Tea  i musiałam dorwać duży słój. . O tym zapachu możecie przeczytać tutaj.
Koszt: 69 zł.


Od kilku miesięcy korzystałam z próbek podkładu mineralnego Annabelle Minerals. Nie jestem pewna czy po tym czasie udało mi się dobrać właściwy odcień ale stwierdziłam że dosyć próbek, biorę produkt pełnowymiarowy. I tak oto zakupiłam kolor golden fair oraz.. kolejną próbkę! Tym razem w odcieniu natural light.
Koszt:  46,30 zł


Miesiąc bez zakupu wosków to miesiąc stracony. Zakupiłam polecany przez wiele osób zapach watercolors od Kringle Candle oraz fireside treats od YC.
Koszt: 10,60 zł

Udało mi się powstrzymać od totalnego szaleństwa w Rossmannie. Zakupiłam bibułki matujące (to się zawsze przyda), lakier Rimmel w pięknym czerwonym kolorze, słynną matową pomadkę Bourjois oraz odżywkę do paznokci Sally Hansen (która wcale nie jest mi potrzebna, czyli jednak trochę uległam..).
Koszt: zgubiłam paragon :( orientacyjnie: 60 zł


Jak na włosomaniaczkę przystało, zakupiłam też produkt do włosów. Jest nim spray do włosów Lavera który dzielnie kurzy się na półce.
Koszt: 20,29 zł
Łączny koszt moich zakupów: 295,19 zł. Za dużo! :(


Nawiązałam współpracę ze sklepem mazidla.com Do testów wybrałam sobie hydrolat oczarowy (wiele osób poleca go to cery tłustej i trądzikowej - czyli takiej jak moja), hydrolat z róży białej (chcę go wypróbować jako tonik i do mieszania go z glinką) oraz glinkę brazylijską złotą (nazwa świetna, liczę że działanie też takie będzie:)). Bardzo się cieszę z nawiązanej współpracy, niedługo pojawią się na blogu recenzje tych produktów :)

Cammy.

piątek, 27 maja 2016

Sylveco, pomadka brzozowa z Betuliną.

Mam totalnego świra na punkcie pielęgnacji ust. Zawsze muszę mieć przy sobie jakąś pomadkę nawilżającą, używam takiego produktu co najmniej co 2 godziny. Po tym szczerym wstępie zapraszam Was na recenzję ostatnio używanej przeze mnie pomadki o której zdanie diametralnie zmieniłam.



Brzozowa pomadka z betuliną to już drugi produkt do ust marki Sylveco który mam okazję stosować. Pierwszym była cudowna, chociaż dla wielu osób zapewne zbędna, pomadka z peelingiem.

Brzozowa pomadka zamknięta jest w średnio- trwałym plastikowy opakowaniu. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej napis zaczął się delikatnie wycierać. Druga sprawa co do której musicie uwierzyć mi na słowo - zakrętka jest delikatnie popękana. Oryginalnie otrzymujemy pomadkę zapakowaną w kartonik - nie mam zdjęcia :(

Spójrzcie na skład pomadki. I D E A Ł.


Pomadkę zaczęłam używać jeszcze zimową porą. I wtedy niestety nie dawała sobie rady, usta nie były nawilżone w wystarczającym dla mnie stopniu, przy minusowych temperaturach było dosyć nieprzyjemnie i sucho. Na szczęście produkt ten zdołał się wybronić, na wiosnę oraz lato jest idealny. Nawilżenie i odżywienie jest idealne. Kolejnym plusem jest wydajność, starcza na długo.

Cammy.

środa, 25 maja 2016

Rozdanie - mgiełka zapachowa oraz pianka do mycia rąk Bath & Body Works

Cześć :)

Zapraszam Was na 3 rozdanie na moim blogu :)


Przedmiotem rozdania jest mgiełka zapachowa marki Bath & Body Works o zapachu Peach & Honey Almond - 236 ml (mgiełka posiada minimalne zużycie - płyn mgiełki sięga minimalnie poniżej górnej linii niebieskiego paska) oraz pianka do mycia rąk o zapachu Dancing Waters również firmy Bath & Body Works.

Regulamin rozdania
1) Warunki przystąpienia do rozdania
- należy być publicznym obserwatorem bloga
-należy odpowiedzieć na pytanie Jaki jest Twój ulubiony żel pod prysznic?

- należy umieścić banner z aktywnym linkiem - zdjęcie powyżej- na Blogu (dla osób nie posiadających bloga: może być również udostępnienie na Facebooku lub Instagramie)
2) Zgłosić należy się w komentarzu pod tym postem do dnia 25.06 do godziny 23.00
3) Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w ciągu max. 3 dni od zakończenia rozdania, zwycięzca proszony jest o kontakt mailowy w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników.
4) Nagroda nie podlega wymianie. Pokrywam koszt przesyłki Pocztą Polską na terenie Polski.

Wzór zgłoszenia:
1) Mój ulubiony żel pod prysznic to:
2)Link do udostępnionego bannera:

wtorek, 24 maja 2016

Jestem na facebooku! :)

Cześć dziewczyny!

Przekonałam się do założenia strony na facebooku. Na fanpagu będę umieszczała informacje o nowych wpisach i nie tylko. Będzie mi bardzo miło jeśli polubicie moją stronę :)


Dajcie znać jeśli Wasze blogi posiadają swoją facebookową stronę :)

Pozdrawiam ciepło
Cammy.


niedziela, 22 maja 2016

Olejek myjący Isana

Używanie produktów do mycia ciała sprawia mi przyjemność. Uwielbiam kolorowe żele o pięknych zapachach, dobrym działaniu.. Jeśli do tego produkt ślicznie wygląda i ma naturalny skład to ja jestem kupiona :)


Opakowanie olejku Isany nie jest ani ładne ani brzydkie. Ot takie zwykłe, przezroczyste opakowanie. Plusem jest to, że dokładnie widzimy ile produktu nam zostało. Zamknięcie jest porządne - paznokci na nim nie połamiemy ale też nie zostanie nam przypadkowo w rękach odrywając się od reszty butelki.  Wiele osób narzekało na rybi zapach tego produktu. Powiem Wam że takie słuchanie o tym trochę na mnie podziałało i przez chwilę też to czułam ;) Jednak ja powiedziałabym że pachnie on olejem a nie rybą, ale też zapach się na ciele nie utrzymuje i mi osobiście nie przeszkadza. Jeśli myjecie się bez użycia gąbki to stosowanie tego produkty może być lekko problematyczne, ledwo co się pieni i trzeba użyć naprawdę sporej ilości produktu. Stosowany wraz z gąbką pieni się całkiem nieźle. Nie wysusza cery ale przesuszonych partii nie nawilża.  Niestety nie mogę Wam napisać na ile użyć mi starczył ponieważ zazwyczaj używam różnych produktów naprzemiennie.

Skład produktu jak na produkt drogeryjny oceniam jako przyzwoity (staram się nie popaść w totalne szaleństwo na punkcie naturalnych składów, momentami jest ciężko! ;))


glycine soja oil - olej sojowy zawierający nienasycone kwasy tłuszczowe, emolient, zawiera witaminę E
laureth-4 - substancja zwilżająca, ułatwia kontakt mytej powierzchni z roztworem myjącym, przez co ułatwia usuwanie zanieczyszczeń z powierzchni skóry i włosów, jest to PEG
mipa-laureth sulfate - środek oczyszczający (powierzchniowo czynny)
propylene glycol - środek rozpuszczający, pochodzący z ropy naftowej, w wysokim stężeniu działa na skórę podrażniająco
parfum - zapach
helianthus annuus seed oil - olej słonecznikowy
panthenol - prowitamina B5, działa silnie nawilżająco
tocopheryl acetate - witamina E, spowalnia proces starzenia się skóry
aqua
BHT - konserwant
benzyl alcohol -  alkohol aromatyczny, potencjalny alergen
citronellol - zapach pochodzenia naturalnego

Cammy.

środa, 18 maja 2016

Ministerstwo Dobrego mydła. Półkula kąpielowa mleko, miód, owies.

Na wstępie powiem Wam że bardzo ubolewam nad tym, że nie posiadam wanny. Uwielbiam wszelkiego rodzaju umilacze kąpielowe, a brak wanny mocno utrudnia ich stosowanie. Dzisiejszego przyjemniaczka stosowałam więc do relaksacyjnych kąpieli stóp ;)


Półkula o wadze 50 g starczyła mi na 3 kąpiele stóp. Jej cena to 5,50 zł, ja dostałam ją w lutowej edycji Naturalnie z pudełka. Posiada bardzo ładny, naturalny skład.
Kula rozpuszcza się w wodzie uwalniając swe dobroci, po kąpieli w waszej wannie będą znajdowały się resztki owsa oraz olejków. Pachnie cudownie i słodko, już od samego zapachu czuję się zrelaksowana. Skóra staje się gładka, nawilżona, odżywiona a także zrelaksowana.

Koniecznie zakupię ją jak i inne wersje ponownie. Znacie półkule tej firmy? Jakie jeszcze umilacze kąpieli możecie mi polecić?

Cammy.

niedziela, 15 maja 2016

Dzień dla włosów :)

Cześć dziewczyny :)

Na dziś zaplanowane mam pisanie pracy licencjackiej. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie zrobiła krótkiej przerwy na blogowanie ;) Dziś tak na szybko chciałabym przedstawić moje mini włosowe spa. Pojawił się już kiedyś taki wpis, możecie go przeczytać tutaj.


Ostatnio przypomniałam sobie że od dawna nie robiłam peelingu skalpu. Tak więc pierwszym krokiem dzisiejszej pielęgnacji było jego wykonanie za pomocą scrubu od Natura Siberica. Tuż po jego wykonaniu nałożyłam maskę dziegciową Fito Kosmetik na ok 15 min. Po spłukaniu maski przyszedł czas na trzeci krok którym było umycie skalpu szamponem marokańska księżniczka od Organic Shop. Następnie nałożyłam ponownie niewielką ilość maski dziegciowej i dokładnie spłukałam włosy. Pozostawiłam je do naturalnego wyschnięcia (co zdarza mi się bardzo rzadko, zazwyczaj wyglądają wtedy mocno niewyjściowo). Włosy były miękkie, gładkie, lśniące i sypkie. Jako że nie nałożyłam serum na końcówki, to po ok 2 godzinach postanowiłam wypróbować spray nawilżający Lavera. Niestety lekko posklejał włosy i nie prezentują się już tak pięknie. Spray jest przeznaczony do użytku na wilgotne włosy więc mój błąd.
Niestety nie mam jak wykonać dziś zdjęcia włosom więc ich Wam nie pokażę. Postaram się je niedługo dodać wraz z włosową aktualizacją :)

Cammy.

środa, 11 maja 2016

Yankee Candle - White Tea

 Hej :)

Uwielbiam palić świece i woski. Na blogu pojawił się już wpis o świecy Paris Amour od Bath&Body Works, postanowiłam więc raz na jakiś czas dodawać wpisy ze świecowej kategorii.


Tematem dzisiejszej notki jest White Tea od Yankee Candle. Pochodzi ona z limitowanej edycji Pure Essence (2016 r) w skład której wchodzą 3 zapachy: White Tea, Vanilla oraz Verbena. Jest to zapach należący do kategorii fresh.

White Tea to zapach białej herbaty z domieszką cytrusów. Jest on bardzo delikatny, relaksujący i świeży. Zdecydowanie pasowałby w spa (lub  domowym spa ;)). Idealnie pasuje do palnia wiosenną oraz letnią porą.

Gdy pierwszy raz powąchałam ten zapach od razu wiedziałam że musi być mój. Za pierwszym razem kupiłam go w formie samplera a po jego wypaleniu zdecydowałam się na dużą świecę.


 

Jeśli lubicie delikatne zapachy to koniecznie musicie wypróbować tą świecę. Sampler, jak i inne formy tego zapachu możecie kupić na stronie goodies.pl

Cammy.

poniedziałek, 9 maja 2016

Planeta Organica maseczka algowa.

Uwielbiam stosować maseczki, staram się to robić minimum 2 razy w tygodniu. Najbardziej lubię te o działaniu oczyszczającym i nawilżającym. Dziś przedstawiam Wam recenzję maski z kategorii nawilżających :)


Maska Algowa marki Planeta Organica przeznaczona jest w szczególności dla cery suchej i wrażliwej. Ja posiadam cerę tłustą ze skłonnością do zanieczyszczeń, takiej cerze też jest potrzebna duża dawka nawilżenia. Maskę można dostać głównie w sklepach internetowych z naturalnymi kosmetykami (ja kupiłam ją na stronie triny.pl), 100 ml to koszt ok 24 zł bez promocji


Skład produkty obfituje w wiele dobroci np. ekstrakt z czerwonych wodorostów, olej z orzechów brazylijskich, ekstrakt z alg, sok z aloesu, wit E, C, A, ekstrakt z zielonej herbaty.

Maska ma żelową, galaretowatą konsystencję. Po nałożeniu jej na twarz czujemy lekki chłód (będzie idealna na lato!), po 10 minutach chłodzenie ustępuje i jest to najlepszy moment na zmycie maski. Jej działanie jest wyraźnie nawilżające ale nie jest to super spektakularny efekt. Uważam że maska jest godna uwagi (szczególnie w okresie upałów) i myślę że wtedy zakupię ją ponownie.

Cammy.

sobota, 7 maja 2016

Naturalna pielęgnacja cz.2

Cześć :)

Pierwszy post o naturalnej pielęgnacji możecie znaleźć tutaj (klik).  Jak wspomniałam w pierwszym poście, kosmetyki naturalne różnią się od konwencjonalnych głównie składem. Dziś powiem jak czytać składy oraz przedstawię kilka plusów oraz minusów stosowania naturalnych kosmetyków.


Jak czytać składy?
Na podstawie przepisów UE skład kosmetyków przedstawiany jest jako INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients) po łacinie w kolejności występowania kosmetyków od największej do najmniejszej ilości.
Czego unikamy? Silnych detergentów takich Sodium Lauryl Sulfate, prabenów np methylparaben, E216, 'złych' alkoholi- alkohol denant, glikoli polietylowych (PEG) np glyceryth-7, oleth-4
Na początku warto skorzystać z pomocy takich stron jak:
kosmopedia.org
zdrowe-kosmetyki.pl/skladniki_az.php
kosmeter.pl
lupakosmetyczna.pl/skladniki-kosmetykow
babyhair.pl/leksykon

Zalety kosmetyków naturalnych.
- posiadają naturalne składniki (masło maślane ;))  więc nie wcieramy w siebie dodatkowej warstwy chemii z którą i tak już się spotykamy na co dzień
- naturalne składniki są lepiej przyswajane przez naszą skórę
- wybierając produkty naturalne dbamy o środowisko

Wady kosmetyków naturalnych.
- krótsze terminy przydatności
- zapach kosmetyku jest często bardzo intensywny i nieprzyjemny (do czego oczywiście można się przyzwyczaić ;))
- kosmetyków naturalnych nie znajdziemy w pierwszej lepszej drogerii (co ostatnio się zmienia na plus)

Jakie jest moje podejście do kosmetyków naturalnych?
Staram się kupować jak najwięcej kosmetyków z naturalnym składem. Nie jestem jednak totalnym maniakiem i nie wykluczyłam zupełnie kosmetyków konwencjonalnych. Przykładowo do pielęgnacji twarzy na jesień mam zakupione serum z kwasami (o prostym i ładnym składzie, ale nie naturalnym). Bardzo lubię żele marki Balea i nie sądzę abym w pełni z nich zrezygnowała. Gdy kupuję kosmetyk konwencjonalny staram się aby był on bez PEG'ów i parabenów. Jak najbardziej dopuszczam SLS - np. w oczyszczającym szamponie który stosuję raz na tydzień lub rzadziej. Podchodzę do tego tematu z głową - jeśli mogę to kupuję kosmetyk z naturalnym składem ale jeśli jest mi potrzebny (lub bardzo chcę go mieć) kosmetyk konwencjonalny to też nie wpadam w panikę ;)

Cammy.

czwartek, 5 maja 2016

Naturalnie z pudełka maj 2016

Hej :)

Przed chwilą rozpakowałam kolejną edycję Naturalnie z pudełka, to naprawdę świetna edycja! Zapraszam na jej odsłonę :)


Każde pudełko to min. 4. pełnowymiarowe wyselekcjonowane naturalne kosmetyki, bez parafiny, PEGów, pochodnych ropy i innych sztucznych składników. Zawartość pudełka to niespodzianka, wcześniej nie wiemy jakie otrzymamy produkty. Pudełko można zamówić na stronie naturalniezpudelka.pl do 15 dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc w którym chcecie je otrzymać. Koszt jednorazowy to 89 zł, subskrypcja na 2 miesiące to koszt 169 zł a na 4 miesiące to 339 zł.

 W kwietniu otrzymujemy 4 pełnowymiarowe produkty oraz 2 próbki o wartości 108,30 zł. Wersję na maj można było zamówić do 15 kwietnia, obecnie można zamówić czerwcowe pudełko.



Pierwszym produktem jest mgiełka utrwalająca makijaż marki Lily Lolo. Mgiełka ma niwelować pudrowe wykończenie makijażu oraz suche skórki. Jej zadaniem jest nadanie naturalnego wyglądu, odświeżenie cery oraz utrwalenie makijażu. Koszt mgiełki o pojemności 50 ml to 60,40 zł



Drugi produkt to krem pod oczy niemieckiej firmy NeoBio. Krem ma nawilżać, odprężać i poprawiać elastyczność skóry wokół oczu. Posiada certyfikat Nature oraz ma ciekawy skład, zawiera m.in masło shea, olej arganowy, kwas hialuronowy. Wartość produktu o pojemności 15 ml to 24,90 zł


Kolejny produkt to szampon do włosów marki Eo Laboratorie (Ec Lab). Otrzymujemy jedną z trzech dostępnych wersji: wzmacniającą, kojącą lub zrównoważoną. Szampony posiadają łagodne detergenty, roślinne ekstrakty i oleje. Wartość produktu o pojemności 250 ml to 17 zł.


Ostatni pełnowymiarowym produktem jest mydło  kostce Herbs & Hydro Pure. Mydła tej marki nie są testowane na zwierzętach, nie posiadają konserwantów, chemicznych utwardzaczy, wybielaczy i środków pieniących. Dostępne są w wersji z: bursztynem, algami, konopią, czarnuszką, borowiną i zieloną kawą. Wartość mydełka to 12 zł.


Do pudełka dodane są również 2 próbki: kosmetyku marki Nourish oraz szamponu marki Eubiona. Dodatkowo otrzymujemy także 10% rabatu na zakupy w sklepie costasy.pl. Pojawia się również zapowiedź jednego produktu z czerwcowej edycji - mineralny korektor pod oczy Pixie Cosmetics.

Jak oceniam zawartość pudełka?
Jest to świetna edycja! Nie przebiła ona tej z lutego ale uplasowała się na drugim miejscu :) Bardzo dobrym pomysłem było postawienie na mgiełkę utrwalającą makijaż - gdyby był to np podkład wiele osób byłoby niezadowolonych z odcienia a tak mamy kosmetyk uniwersalny :) Ucieszyłam się z tego, że dostałam kojącą wersję szamponu gdyż pod koniec ubiegłego miesiąca zakupiłam wersję wzmacniającą ;) Z kolejnego kosmetyku jakim jest krem pod oczy także jestem zadowolona bo aktualnie używam próbek tego typu kosmetyku, przyda się pełnowymiarowe opakowanie ;) Mydło w kostce to ciekawy produkt, ja otrzymałam wersję konopną z mikropeelingiem i z tego co wyczytałam na opakowaniu sprawdzi się on najlepiej na skórze zanieczyszczonej - czyli takiej jak moja. Świetna edycja, oby następna też taka była! :)

A co Wy myślicie o tej edycji pudełka?

Cammy.

wtorek, 3 maja 2016

W denkowym koszyczku #24

Uwielbiam denkować, a w kwietniu denko wyszło mi bardzo obfite :) Za to w maju szału raczej już niestety nie będzie.


Natur Vital aloesowa maska do włosów. Stosowana jako maska niestety się nie sprawdziła (przyklap, z włosów siano..), jako odżywka czasem dawała bardzo fajne efekty a czasem nie. Najlepiej sprawdzała się u mnie raz na dłuuugi czas jako odżywka. Jak na taką loterię i koszt 20 zł ... raczej już do niej nie powrócę.

Marion malinowa kąpiel do włosów. Wyrzucam prawie całość bo upłynął termin przydatności. Użyłam ją kilka razy i efektów nie widziałam.

Biolaven szampon do włosów. Świetny szampon. (recenzja)

Tołpa nawilżający szampon oraz odżywka. Kupiłam ten duet bardzo bardzo dawno temu. Totalnie się u mnie te produkty nie sprawdziły i długo leżały w szafce nie używane. Postanowiłam się ich pozbyć i nigdy do nich nie wracać.


Sylveco lipowy płyn micelarny. Płyn posiada świetny skład, bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem makijażu. Posiada jednak drobną wadę - czasem szczypał okolice oczu.

Biolaven żel myjący do twarzy. Delikatnie myje twarz, super produkt w szczególności do porannej pielęgnacji. Był dobry ale chyba jednak zaliczę go do kategorii przeciętnych. Być może skuszę się na niego ponownie za jakiś czas.

Baikal herbals tonik do cery mieszanej. Ani dobry ani zły. Przeciętny.

Effeclar duo [+] krem. U wielu osób się sprawdza ale u mnie zachwytu nie było. (recenzja)

Tołpa dermo face strefa t, krem na dzień. Kiedyś go bardzo lubiłam, później zmienił skład a ja wolę teraz naturalne kosmetyki. Teraz szału nie robi. Nie powrócę już do niego.


Planeta Organica maseczka algowa. Ciekawa propozycja na lato - po nałożeniu chłodzi cerę. Mojej tłustej cerze dawała wystarczający efekt nawilżenia.

Sylveco peelingująca pomadka do ust. Peelinguje, złuszcza, nawilża. Jest świetna, z pewnością kupię ją ponownie.

Marion bibułki matujące. Są tanie (ok 8 zł za 100 szt) i spełniają swoją funkcję. Myślę że powrócę do nich ponownie.

Sylveco łagodzący krem pod oczy (próbka). Była okej ale szału nie ma.

Amilie Minerals próbka podkładu.


Gillette żel do golenia. Od jakiegoś czasu jestem wierna żelom tej marki. Dobrze spełniają swoje zadanie, są bardzo wydajne i nie drogie.

Perfecta masło do ciała. Totalnie nie umiem przekonać się do balsamowania ciała (chociaż ostatnio zrobiłam mały postęp), to masło miałam otwarte już za długo więc prawie połowa leci do kosza... :/

Vichy antyperspirant w kulce. Działanie ma dobre ale cena jest bardzo wysoka.

Ziaja bloker. Strasznie szczypią po nim pachy. Okropne paskudztwo, nigdy więcej. Wywalam prawie całe opakowanie.

Bath & Body Works pianka do mycia rąk White Pearl & Fig. Ta wersja zapachowa nie skradła mojego serca więc do niej nie powrócę. Sama formuła produktu bardzo mi się spodobała, mam jeszcze 4 takie pianki ;)

Garnier krem do rąk. Niby fajny i go lubiłam ale przechodzę teraz na pielęgnację naturalną.

Yankee Candle A child's wish (sampler)- pachnie bardzo 'zielono' ;) Nie jest to zapach dla mnie więc nie skuszę się ponownie ani na sampler ani na większą świecę.

Yankee Candle Serengeti Sunset (wosk)- pachniał bardzo delikatnie, był ledwo co wyczuwalny. Coś lekko owocowego? Nie zaintrygował mnie na tyle aby go kupić ponownie

Yankee Candle Sparkling Lemon (wosk) - cytrynka, nic specjalnego ;)

Yankee Candle Turqyoise Sky (sampler) - etykietka piękna ale zapach był dziwny. Nie dla mnie.

Podsumowując,
Zużyłam/wyrzuciłam 21 kosmetyków, w tym 2 próbki. Bardzo duże denko! :D
Wypaliłam 4 woski/samplery, do żadnego z tych zapachów nie wrócę ponownie.