sobota, 31 grudnia 2016

Sukin, micellar cleansing water

Sukin jest australijską marką kosmetyków naturalnych, odpowiednich również dla wegan. Firma powstała w 2007 roku z misją wprowadzenia kosmetyków niedrogich o wysokiej jakości oraz efektywnym działaniu. Urzekło mnie motto firmy Skincare that doesn't cost the earth.




Markę Sukin poznałam poprzez odżywkę do włosów którą bardzo polubiłam. Po udanym romansie stwierdziłam że chętnie poznam inne produkty tej firmy, niestety spośród kolejnych 3 zakupionych produktów nie spodobał mi się ani jeden.

Woda micelarna zapakowana jest w ciemną, plastikową butelkę z solidnym zamknięciem. Produkt ten dosyć przeciętnie radzi sobie ze zmyciem makijażu - między rzęsami bardzo często pozostawały resztki tuszu. Na domiar złego po użyciu tej wody skóra wokół oczu prawie za każdym razem mnie piekła (winowajcą może być alkohol denaturowy obecny w składzie kosmetyku).






Skład: woda, sok z aloesu, gliceryna, decyl glucoside (bardzo łagodny środek myjący), lecytyna (naturalny emulgator pozyskiwany z tłuszczy), ekstrakt z ogórka, ekstrakt z kwiatu rumianku, wanilina (chemiczna substancja zapachowa), alkohol denaturowy, fenoksyetanol-substancja konserwująca (maksymalne dopuszczalne stężenie w kosmetyku to 1%), alkohol benzylowy- substancja konserwująca (maksymalne dopuszczalne stężenie - 1%)

Płyn micelarny o pojemności 250 ml bardzo często dostępny jest w TkMaxxie w cenie 19,99 zł.

Inne kosmetyki marki Sukin opisane na blogu:
Nawilżająca odżywka do włosów.

sobota, 24 grudnia 2016

Kringle Candle, Christmas

Uwielbiam świece zapachowe, towarzyszą mi przy różnych okazjach oraz na co dzień. Na święta tym bardziej nie mogło zabraknąć świecowego akcentu. Wieczór wigilijny umilała mi świeca marki Kringle Candle o zapachu Christmas.


Nuty zapachowe: Siberian Fir Needles (igły jodły syberyjskiej), Cedarwood (drewno cedrowe), Sandalwood (drewno sandałowca), Musk (piżmo), Wood (drewno).

Spoglądając na nuty zapachowe oczekiwałabym mroźnego zapachu choinki z domieszką palącego się drewna. Mój nos podpowiada, że Christmas to zapach perfumowy, elegancki ale rzeczywiście świąteczny. Nie ma tutaj typowego zapachu świątecznego drzewka czy też drewna. Jest piękna mieszanka zapachów która idealnie nadaje się na świąteczny stół. Na zdjęciu widzicie małą świeczkę (127 g) która starczyć ma na 20 godzin palenia, zazwyczaj małe świeczki pachną dopiero gdy staniemy obok nich, jednak to maleństwo bardzo miło mnie zaskoczyło. Czuć było ją w całym ok 20 m pokoju, dała radę się przebić pomimo stołu zastawionego świątecznymi przysmakami. Jeśli nie dopalę jej do końca w tym roku, z pewnością trafi na wigilijny stół za rok :)


Zapach Christmas możecie zakupić w sklepie Goodies: wosk (12 zł), daylight (12 zł), duża świeca (109 zł).


Przy okazji tego wpisu chciałabym życzyć Wam spokojnych Świąt spędzonych w rodzinnej, ciepłej atmosferze :)

Cammy.

niedziela, 11 grudnia 2016

Pixie Cosmetics, Mega Matte Kapok Tree Powder

O makijażu jeszcze nie było, nigdy nie byłam w tym dobra jednak czas powiedzieć kilka dobrych słów o pudrze marki Pixie. :)

Inspiracją marki Pixie Cosmetics jest bogactwo natury oraz piękno otaczającego świata. Tak właśnie powstała marka produkująca kosmetyki do makijażu o naturalnych i bezpiecznych składach.


Kapok Tree Powder to puder zapewniający długotrwałe działanie matujące. Pochłania nadmiar sebum i optycznie wygładza cerę, dając efekt „soft-focus”. Kosmetyk sprawdza się najlepiej w przypadku skóry tłustej i mieszanej. Jeżeli masz problem ze świeceniem się skóry, szczególnie w tzw. strefie „T”, to propozycja dla Ciebie. Mimo swoich mocnych właściwości matujących, puder nie przesusza cery. (pixiecosmetics)


INCI: Cellulose

W 100% zgadzam się z tym co powiedział już o tym pudrze producent. Bardzo dobrze sprawdza się przy cerze tłustej, u mnie w połączeniu z podkładem Pixie daje idealny mat na ok 5-6 h (stosuję go przed i po nałożeniu podkładu), jednak nawet przy 9 godzinach poprawki nie są konieczne (wystarczy użycie bibułki matującej), nałożony na cerę posmarowaną tylko kremem mat pozostaje równie długo co przy zastosowaniu z podkładem. Jeśli nałożymy dużo produktu uzyskamy płaski, mocny mat, jeśli zależy nam na delikatniejszym efekcie należy nałożyć produktu odpowiednio mniej. 

Cena za 3,5 g produktu to 39,90 zł, za 6,5 g zapłacić należy 59,90 zł w sklepie Pixie Cosmetics.
 

czwartek, 8 grudnia 2016

Organique, cukrowy peeling do ciała Bloom Essence

Organique jest polską marką kosmetyków inspirowanych naturą. Marka dba nie tylko o ciało a także o zmysły - kosmetyki w jej ofercie są barwne i wyraźnie pachnące. Dzięki kosmetykom Organique proste i codzienne czynności zamienione są w przyjemny rytuał.



Regenerujący peeling cukrowy do ciała o przepięknym zapachu świeżych kwiatów. Masuje skórę, delikatnie pobudza mikrokrażenie, złuszcza i odświeża naskórek. Uelastycznia, wygładza i delikatnie natłuszcza skórę, a wyciągi roślinne pobudzają ją do odbudowy. Doskonała propozycja dla skóry wrażliwej i wymagającej szczególnej pielęgnacji.   




Peeling zamknięty jest w plastikowym słoiczku z metalową zakrętką, opakowanie jest wygodne w użyciu, nie przecieka oraz nie niszczy się. Produkt jest gęsty, wystarczy jego niewielka ilość do wykonania peelingu całego ciała. Drobinki nie są zbyt ostre, można więc z powodzeniem stosować go do cery wrażliwej (wykonując masaż o mniej intensywnym natężeniu) jak i do cery normalnej czy też tłustej (masaż wykonując z odpowiednio większym naciskiem). Wielkim atutem tego peelingu jest jego intensywny, słodki kwiatowo-owocowy zapach. Dobra wiadomość również dla osób nielubiących balsamowania- dzięki zwartości oleju, pozostawia na cerze lekko tłustą warstwę więc kolejna porcja nawilżenia nie jest już konieczna. 

Za 200 ml zapłacić trzeba 59,90 zł co nie jest zbyt niską ceną, jednak warto. Nie obraziłabym się dostając go ponownie np. na święta ;)


Inne produkty marki Organique:
- Mleczna pianka do mycia ciała
- Pomarańczowa pianka do mycia ciała 

niedziela, 4 grudnia 2016

W denkowym koszyczku `31

Cześć!
Na wstępie chciałabym podziękować za liczne komentarze które zostawiacie pod postami. Myślę że każda blogerka wie, jak miłe jest widzieć że kogoś interesuje to co publikuję :)

Z góry przepraszam za fatalną jakość zdjęć jednak nie miałam możliwości zrobienia czegoś lepszego :(

Sylveco tymiankowy żel do mycia twarzy to już kolejna zużyta przeze mnie buteleczka. Spisywał się dobrze jednak czas wypróbować coś nowego :)
Woda termalna Uriage to mój niezbędnik już od ponad roku, idealna do zwilżania maseczek glinkowych, na wakacyjne upały czy też zamiast toniku.
Bibułek matujących używam coraz rzadziej jednak zawsze muszę przy sobie je mieć. Te na zdjęciu pochodzą z Rossmana i jak dla mnie są okej.
Lavera pasta do zębów bez fluoru radzi sobie bardzo dobrze jednak ja nie byłam przekonana do jej słonawego smaku więc ponownie u mnie raczej nie zagości
Yasumi konjac sponge przekonała mnie do używania gąbeczek do mycia twarzy jednak moim ponownym zakupem jest 'oryginalna' gąbka z The Konjac Sponge Co.


Pianka do mycia rąk z Bath&Body Works to super sprawa, szkoda tylko że jej skład spowodował że ponownie jej nie zakupię... Jeśli jednak znajdę mydło w formie pianki o naturalnym składzie to biorę bez wahania!
Yves Rocher żel pod prysznic o zapachu karamboli zdecydowanie bardziej sprawdził by się w okresie letnim ze względu na orzeźwiający zapach. Dla mnie był on jednak odrobinę zbyt kwaśny i ponownego romansu z nim nie będzie.
Cleanic zmywacz do paznokci w chusteczce był udręką. Strasznie długo zajęło mi domycie paznokci z lakieru.


Szampon kojący Ec Labolatorie świetnie się spisał przy podrażnionej skórze, ładnie ją ukoił -jednak stosowany tak na co dzień szału nie robił.
Różany olejek Khadi stosowałam do olejowania włosów i kilka razy na ciało. Szału nie było a za 10 ml trzeba zapłacić ok 12 zł...
Jedwab na końcówki Green Pharmacy był całkiem okej ale teraz poznałam coś dużo lepszego.. ;)


Yankee Candle Black Cherry i Cosy By The Fire. Oba zapachy mnie nie porwały, a ten drugi nawet śmierdział. Lepiej dla portfela, świec z tego nie będzie ;)

Cammy.