czwartek, 25 sierpnia 2016

Nature Moi nawilżający balsam pod prysznic z ekstraktem z migdałów.

Nie lubię balsamowania ciała i myślę że w najbliższym czasie tej czynności nie polubię. Produkty takie jak ten który dzisiaj Wam przedstawię, umożliwiają mi pominięcie nielubianej czynności, balsam o którym mowa jest więc produktem który jak najbardziej zasługuje na oddzielny wpis na moim blogu.


Nawilżający balsam pod prysznic ma myć ciało i jednocześnie je nawilżać. Brzmi idealnie! Jak jest w rzeczywistości?
Balsam (chociaż ja wolałabym nazywać go żelem pod prysznic) ma dosyć gęstą, kremową konsystencję. Pieni się delikatnie ale nie ma problemu z umyciem ciała. Nawilżenie? Jest. Nie jest ono może zbyt spektakularne, ale dla mnie, osoby która nie cierpi się balsamować, jest ono wystarczające.


Czyżby był to produkt idealny? Niestety nie. Zapach tego balsamu jest intensywnie słodki i mi nie przypadł on do gustu. Działanie jednak jest na tyle świetne, że chętnie przetestuję inne wersje zapachowe.

Miałyście okazję stosować produkty marki Nature Moi? Jeśli tak, to jakie możecie mi polecić? :)
Cammy.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Yankee Candle, Passion Fruit Martini

W skład kolekcji Warm Summer Nights wchodzą cztery świece: Dreamy Summer Nights, Sunset Breeze, Passion Fruit Martini oraz Flowers in the sun.


Passion Fruit Martini - a tropical cocktail
Sit back, relax and savaour a tropical mix of passion fruit, mango and zesty orange. It's like a long sip of a true beachside cocktail.

Top: juicy pineapple, tropical mango, zesty orange
Middle: peach
Base: musk


Średni słój z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o cudownym zapachowym połączeniu marakui, mango i pomarańczy. Usiądź wygodnie i zrelaksuj się popijając soczysty tropikalno-owocowy koktajl. (goodies.pl)


Średni słój Passion Fruit Martini otrzymałam w prezencie i jestem bardzo zadowolona że jest to właśnie ten zapach. Dla mnie zapach ten jest idealny na lato. Podczas palenia, czuję się jakbym leżała na leżaku nad morzem, a w ręku trzymała owocowego drinka. Zapach świecy jest bardzo owocowy ale nie jest przesadnie słodki. Są to owoce tropikalne. Podoba mi się także wygląd naklejki, idealnie odwzorowuje zapach.


Cała kolekcja Warm Summer Nights dostępna jest na stronie goodies.pl

wtorek, 16 sierpnia 2016

Yankee Candle, Dreamy Summer Nights

Gdy pojawiła się informacja o kolekcji Q3 - Warm Summer Nights wiedziałam że muszę wypróbować każdy zapach. W skład kolekcji wchodzą cztery świece: Dreamy Summer Nights, Sunset Breeze, Passion Fruit Martini oraz Flowers in the sun.


Dreamy Summer Nights - subtle magic of a warm evening.
A relaxing blend of vanilla bea, heliotrope and a hint of woodiness spreads the subtle magic of warm night in soft bloom.

Top: orange, vanilla, sugar
Middle: hellotrope, vanilla orchid
Base: vanilla bean, amber, cedarwood



Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu relaksującej mieszanki wanilii z heliotropem i odrobiną drzewnych nut. Dreamy Summer Nights roztoczy przed Tobą magię ciepłych, gwiaździstych letnich nocy... (goodies.pl)


Naklejka Dreamy Summer Nights wygląda magicznie. Spodziewałam się magicznego zapachu który przeniesie mnie w krainę marzeń. Pachnie słodko i intensywnie, wystarczy 1/4 wosku i możemy delektować się zapachem. Czuję słodki zapach wanilii rozpalony w lesie. Jest miło i przyjemnie ale trochę się rozczarowałam, tak jak już wspomniałam, oczekiwałam czegoś bardziej magicznego.
Zapach pasuje na letnie wieczory, idealny do sypialni. 


Cała kolekcja Warm Summer Nights dostępna jest na stronie goodies.pl

sobota, 13 sierpnia 2016

Dlaczego nie kupię ponownie żeli z Bath & Body Works?

Jakiś czas temu byłam bardzo zaciekawiona produktami marki Bath&Body Works. O ile świece, mgiełki zapachowe oraz żele antybakteryjne bardzo polubiłam, tak żeli pod prysznic więcej już nie kupię


Zakupiłam dwa małe żele o pojemności 88 ml, zapach Sonoma weekend escape oraz Napa Valley Sunset. Dosyć istotną kwestią jest cena tych produktów, za 88 ml musimy zapłacić 19,99 zł a za 295 ml jest to kwota 59 zł, czyli dosyć drogo.

Oba żele posiadają gęstą konsystencję oraz dosyć intensywny i przyjemny zapach. Dobrze oczyszczają cerę, dają sporo piany. Powiedziałabym że są to dwa zwykłe żele pod prysznic, warto jednak zwrócić uwagę na ich skład:



Składy obu żeli wyglądają wręcz tragicznie. I za taki skład firma życzy sobie całkiem sporą kwotę. Te produkty totalnie nie są warte swojej ceny! Za 20 zł mogę kupić sobie żel o przyjaznym składzie i w co najmniej 2 razy większej pojemności.

Cammy.

niedziela, 7 sierpnia 2016

W denkowym koszyczku #27

Cześć!

Ostatnio poświęcałam blogosferze dużo mniej czasu niż bym chciała. Fakt że tego posta tworzyłam przez 4 dni świadczy o tym że jest źle :( Mam dużo pomysłów na ciekawe wpisy ale niestety mój czas zbierają mi dosyć ważne dla mnie sprawy. Dziś czasu mam na szczęście całkiem sporo więc postaram się dużo zrobić, czego efekty (mam nadzieję) zobaczycie w najbliższym czasie :)


Ziaja oczyszczająca pasta Liście Manuka. Nie chciałabym się rozpisywać na temat tego kosmetyku. Nie powiem Wam także jak się on u mnie sprawdza. Ten wpis wyjaśni Wam dlaczego tej pasty więcej  nie kupię.
Vianek nawilżający tonik-mgiełka do twarzy. Czy Wy też tak macie że pewnych kosmetyków nie polubicie 'bo nie'? Ja tak właśnie mam z tym tonikiem. Nie był zły, nie był także super świetny. Produkt ten był taki zwyczajny, przeciętny. Nie polubiłam go bo.. bo nie. Trochę to krzywdzące bo przecież niczym mi nie zawinił, na swoją obronę mogę powiedzieć że inne kosmetyki z tej serii bardzo polubiłam ;)
Mazidła hydrolat oczarowy. Naczytałam się wiele dobrego o tym produkcie a u mnie efektów nie było. Szkoda.
Uriage woda termalna. Tam gdzie tylko się da, piszę o tym że ta woda stała się moim niezbędnikiem. Idealna do zwilżania maseczek glinkowych, mini ratunek podczas upałów a także opcja jako tonik. Wielofunkcyjne produkty to coś co bardzo doceniam.
Ec Laboratorie płyn micelarny. Z płynami micelarnymi mam tak że zazwyczaj albo szczypią w oczy i są be albo są okej. I ten jest okej ale nie kupię go ponownie.


Luvos maseczka peelingująca oraz Luvos maseczka nawilżająca. O obu maseczkach mogłabym napisać w skrócie: szału nie było. Myślę jednak, że pokuszę się o osobną recenzję bo są produktami dosyć ciekawymi.
One Ingredient krem ze śluzem ślimaka. O śluzie ślimaka jest bardzo głośno, podobno jest idealny dla cer trądzikowych. Po takiej małej próbce która starczyła mi na kilka użyć niestety nie mogę powiedzieć czy rzeczywiście działa tak cudownie. Na produkt tej marki z pewnością się nie skuszę bo kosztuje.... ok 250 zł!
Beauty Formulas bibułki matujące. Kiedyś strasznie się upierałam przy bibułkach marki Dermo Pharma ale teraz stało się dla mnie obojętne jakiej marki używam. Bibułki to bibułki, przy mojej tłustej cerze jest to must have.


Organic Shop szampon marokańska księżniczka. Oczyszcza, nie podrażnia i delikatnie unosi włosy u nasady. Ma dobry, naturalny skład i nie kosztuje majątku. Czego chcieć więcej? :)
Balea oil repair spulung. Kiedyś pisałam o niej w samych superlatywach i teraz też nie mogę odmówić jej dobrego działania.
Próbka odżywki - nic specjalnego.


Bath&Body Works pianka do mycia rąk Caribbean Escape. Bardzo ładny, wiosenny zapach, forma pianki również bardzo mi odpowiadała, jedynie cena powala w złym znaczeniu tego słowa ;)
Balea krem do stóp z mocznikiem. Od kosmetyków konwencjonalnych zdecydowanie wolę te o naturalnych składach. Mimo tego nie mogę odmówić temu produktowi świetnego działania. Teraz poszukuję czegoś o nieco lepszym składem ale jeśli Wam on nie przeszkadza to polecam ;)
Organique pomarańczowa pianka do mycia ciała. Taki to trochę gadżet. Do tej wersji zapachowej nie wrócę ale na półce czeka mnie jeszcze wersja z mlekiem :)
Lakier do paznokci.
Nature Moi nawilżający balsam pod prysznic. Działanie super, dobrze oczyszcza i dodatkowo lekko nawilża skórę - dla mnie idealnie, nie przepadam za balsamowaniem ciała ;). Niestety zapach był dla mnie zbyt słodko-intensywny. Chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe.
Gilette satin care żel do golenia. Niby żel do golenia to tylko żel, ja jednak widzę różnicę. Miałam żele/pianki Isany i nie byłam z nich zadowolona. Żele Gilette bardzo mi się spodobały ale po roku użytkowania zauważyłam że nogi stają się podrażnione. Czy znacie może jakieś żele do golenia o naturalnym składzie?


Yankee Candle Fluffy Towels. Jak dla mnie nie.
Yankee Candle Fireside Treats. Bardzo przyjemny zapach. Mocno słodki i bardzo intensywny. Trochę obawiałabym się go w formie świecy, na wosk prawdopodobnie skuszę się ponownie.

Cammy.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Kosmetyki warte zainteresowania #4

Bardzo rzadko robię zestawienia produktów które moim zdaniem są godne uwagi. Na wielu blogach widzę taki wpisy co miesiąc jednak ja nie byłabym w stanie publikować ich tak często z jednego głównego powodu - nie poznaję aż tylu fantastycznych kosmetyków. Od ostatniego wpisu o tej tematyce minęły ponad 3 miesiące więc zapraszam na porcję kolejnych świetnych kosmetyków.


Saszetka maski dziegciowej FitoKosmetik wystarczyła mi na 4 użycia. Za każdym razem włosy wyglądały pięknie: miękkie i lśniące, sypkie i śliskie. Zdecydowanie jest to produkt godny zainteresowania!


Szampon marokańska księżniczka marki Organic Shop pobił wszystkie szampony które miałam okazje dotychczas używać. Po jego użyciu włosy są dobrze oczyszczone, minimalnie uniesione u nasady, wyglądają bardzo dobrze. Moja skóra głowy jest nieco kapryśna a ten szampon ją koi. Nie powoduje podrażnienia ani swędzenia.


Osoby posiadające cerę tłustą/mieszaną powinny zainteresować się glinką brazylijską złotą marki Mazidła. Świetnie oczyszcza cerę, minimalnie zmniejsza jej przetłuszczanie. Do tego przyczynia się do szybszego gojenia się wyprysków.


Hydrolat z róży białej świetnie współgra z wyżej wymienioną glinką jako dodatek do maski. Dodatkowo dobrze sprawdza się też jako tonik. Więcej o nim w recenzji.

Znacie moich ulubieńców? :)

Cammy.