poniedziałek, 21 grudnia 2015

Uwaga buble!

Cześć :)

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kilku kosmetykach które się u mnie nie sprawdziły i dla mnie są to totalne buble.


Pierwszym produktem który się u mnie nie sprawdził były kapsułki nawilżające marki Rival de Loop. Nawilżenia nie czułam, jedynie co to tylko tłustą powłokę. Kolejnymi bublami są dwie pomadki do ust. Zarówno pomadka od Bebe jak i granatowa Alterra (recenzja tu) nie nawilża czyli nie spełnia swojego podstawowego zadania.


Następne dwa buble to produkty w formie pianki. Pianka Lilliputz do mycia jest bublem ze względu na swój paskudny chemiczny zapach truskawek. Pianka do golenia marki Balea nie ułatwiała golenia i powodowała podrażnienia.


Krem FussWohl z łojem jelenia... to chyba najgorszy bubel jaki kiedykolwiek używałam. Jego recenzję możecie przeczytać tutaj, w skrócie powiem Wam że on nie robił totalnie nic. Porażka że hej. Drugi na zdjęciu jest krem do rąk Johnson's, niby coś tam na chwile nawilża, ale to tak tylko na chwilkę... No cóż, oczekuję czegoś więcej.

Znacie któregoś z bubli?

Cammy.

niedziela, 13 grudnia 2015

Kosmetyki warte zainteresowania.

Cześć :)

Dziś chciałabym napisać kilka słów o kosmetykach które polubiłam i do których chętnie powrócę ponownie. O poprzednich ulubieńcach pisałam w tym poście.


Pierwszym z ulubieńców jest płyn micelarny Bourjois, bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu a jego cena nie jest wygórowana (ok 13 zł). Wodę termalną Uriage zapewne zna już większość z was. Ratowała moją twarz podczas upałów w Turcji, teraz stosuję ją jako nawilżanie maski z glinką. Jeśli mówimy o nawilżaniu, to z pewnością warta uwagi jest maska algowa marki Planeta Organika oraz krem nawilżający na dzień Natura Siberica. Oba produkty dobrze radzą sobie z nawilżaniem mojej twarzy, są rodzajem ulgi przy stosowaniu kremów z kwasem.

Przez ostatnie kilka miesięcy udało mi się tak bardzo bardzo polubić po jednym produkcie do ciała i włosów. Do ciała polecam wam wypróbować żel do golenia Gillette Satin Care. Świetnie ułatwia golenie, daje odpowiedni poślizg maszynce. Po tym żelu ni wystąpiło u mnie żadne podrażnienie. Z produktów do włosów wręcz zakochałam się w szamponie Baikal siła i objętość. Delikatnie unosi włosy u nasady i dobrze radzi sobie z oczyszczeniem skóry głowy.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy doceniłam działanie żeli antybakteryjnych od Bath & Body Works. Najbardziej przydają się w podróży -tej dalszej, ale i zwykłej komunikacją miejską. Polubiłam się z dwoma produktami do stóp. Pierwszym z nich jest krem Evree max repair. Świetnie nawilża i zmiękcza stopy. Drugi produkt to musujące tabletki, kąpiel do stóp Body Club z Biedronki. Super umilacz do moczenia stóp, ale miałam wrażenie że rzeczywiście przyczynia się do lepszego wyglądu stóp.

Ostatnie dwa produkty to kolorówka. Na miano ulubieńca zasłużył tusz do rzęs Sexy Pulp marki Yves Rocher. Świetnie wydłużał, pogrubiał i podkręcał rzęsy. Drugi ulubieniec to niedawno zakupiona pomadka Kate by Rimmel w kolorze 05. Daje piękny efekt na ustach, i co najważniejsze długo się na nich utrzymuje, nawet gdy coś jemy.

Znacie moich ulubieńców? :)

Cammy.

wtorek, 8 grudnia 2015

W denkowym koszyczku #19

Cześć :)

Dziś zapraszam was na denko z listopada :)


Ciało:
Z tej kategorii pozbywam się w tym miesiącu jedynie dwóch produktów. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic marki Balea o zapachu jeżyn. Żel pieni się całkiem nieźle, tak jak i inne tej marki, myje dobrze a jego zapach jest bardzo słodki i przyjemny. Drugim produktem jest pianka do mycia o zpachu truskawek marki Lilliputz (dostępna w Rossmanie). Nie wiem czy zużyłam chociaż jej połowę, a to przez jej niezbyt przyjemny, chemiczny zapach.

 Twarz:
Tradycyjnie w denku nie mogło zabraknąć jakiegoś płynu do soczewek, padło na markę Baush&Lomb. Do mycia twarzy zużyłam dwa produkty, pierwszym z nich jest pianka Pharmaceris, bardzo przyjemny produkt; drugim natomiast jest płyn micelarny od Bourjois który zdążyłam polubić. Z pełnowymiarowych produktów zużyłam także pomadkę Bebe która była krótko mówiąc beznadziejna, oraz ulubione bibułki matujące DermaPharma. W listopadzie zdenkowałam tylko jedną maseczkę do twarzy, jest to maska głęboko oczyszczająca od Beauty Formulas, działanie całkiem niezłe ale skład chyba nie do końca. Przetestowałam także dwie próbki kremów namwilżających na dzień oraz na noc marki Biolaven.

Włosy:
Ta kategoria nigdy nie posiada zbyt wielu produktów w tym miesiącu jednak udało mi się zużyć aż 2. Maska do włosów Kallos Latte co do której mam nieco mieszane uczucia. Na początku włosy po jej zastosowaniu wyglądały bardzo dobrze, jednak gdy maskę już kończyłam to nie działała tak świetnie jak na początku (nie wiem czy to wina maski czy tego że moje włosy szybko się do produktu przyzwyczajają). Po kilku miesiącach zdenkowałam serum na końcówki 7 efektów z olejkiem arganowym marki Marion. Nie widziałam po nim spektakularnych efektów.


Dłonie i stopy:
Zdenkowałam (chociaż wiem że jeszcze trochę produktu dałoby się wygrzebać) krem do rąk marki Johnson's, był tak bardzo beznadziejny że z wielką ulgą wrzuciłam go do denkowego koszyczka. Nie nawliżał więc po co mi taki krem? Drugim produktem jest zestaw spa od Perfecty jest to peeling i maska-serum. Skład obu produktów był nieciekawy, nie przypadły mi do gustu.

Kolorówka.
Maskara MaxFactor 2000 calorie zbiera dużo pozytywnych opinii, ja jednak nie należę do jej fanów. Jest bardzo przeciętna. Wyrzucam także lakier do paznokci Verix, miał piękny kolor ale chyba był już przeterminowany (strasznie się mazał).

W listopadzie zużyłam 14 produktów + 2 próbki. Całkiem niezły wynik :) A jak tam wasze listopadowe denka?

Cammy.

niedziela, 6 grudnia 2015

Nowości listopada

Hejka :)

Zapraszam dziś na post z zakupami poczynionymi w listopadzie :)


Zacznę od zakupów z Rossmana (tak tak, są to zakupy na promocji -49% w Rossmanie).
Zakupiłam lakier Wibo, jednak kolor jest okropny i totalnie mi się nie podoba :( Ostatnio troszkę szaleję ze szminkami więc koniecznie musiałam kupić coś z tej kategorii. Wybrałam świetną pomadkę do ust- rumiankową Alterrę (w promocji tylko za 2,50!), szminkę Rimmel (promocja CDN - ok 5,50 zł) oraz błyszczyk- ojj nie wiem co mnie podkusiło, nie lubię błyszczyków... sami widzicie jak ogłupiająco działają takie promocje? ;) Zakupiłam też taniutki tusz Rimmel, kiedyś go używałam i z tego co pamiętam to był całkiem niezły. Do koszyka wpadł mi też liner.


Zakupy z Bath&Body Works! :D
Skusiłam się na 2 mini żele pod prysznic o zapachu Sonoma weekend escape oraz napa valley sunset (były w promocji 2+2 za 1gr; kupiłam na spółkę z koleżanką) oraz kolejny żel antybakteryjny, tym razem o zapachu Pink Pracncer z serii świątecznej (za 10 zł).

Zamówienie z triny.pl czyli kolejna porcja naturalnych kosmetyków :)
Zakupiłam glinkę anapską ze srebrem do stosowania na twarz w formie maseczki. Tonik hibiskusowy Sylveco wręcz musiałam kupić po przeczytaniu wielu pozytywnych recencji ;) Staram się przekonać do mycia twarzy metodą OCM więc kupiłam 2 oleje marki ETJA: rycynowy oraz lniany. Kupiłam także scrub do skóry głowy Natura Syberica. Za całe zamówienie zapłaciłam ok 60 zł.



W drogerii Jaśmin kupiłam moje ulubione bibułki matujące marki Dermo Pharma. Ze strony Annabelle Minerals zamówiłam 2 pędzle: flat top do podkładu oraz pędzel do korektora. Do tego dobrałam sobie wzornik odcieni korektorów oraz testery podkładów Natural Fairest, Sunny Fairest oraz Golden Fairest.

Kolejnymi nowościami są: maska Bioetika oraz sól do kąpieli którą otrzymałam od Babci ;)

W listopadzie przybyło mi troszkę za dużo kosmetyków. Oby w grudniu było ich trochę mniej ;)

Cammy.