sobota, 10 czerwca 2017

Zmiany w kosmetycznym koszyczku - maj 2017

Czas na kosmetyczne i świecowe podsumowanie maja :) Z ilości zakupów kosmetycznych jestem bardzo zadowolona, nareszcie udało mi się nieco ograniczyć w kwestii impulsywnego kupowania, jednak ze świecami trochę zaszalałam (równowaga w przyrodzie musi przecież zostać zachowana) :D

ZAKUPY


Markę Deep Steep obdarzyłam wielką sympatią więc gdy tylko zobaczyłam w TkMaxxie piankę do mycia rąk to kupiłam bez zawahania (16,99 zł). Kolega obok to krem do rąk marki Organic Shop upolowany w Rossmannie (tak, tak w Rossmannie pojawiają się naturalne kosmetyki) za ok 10 zł. Serum Bionigree ostatnio stało się bardzo popularne, przeczytałam mnóstwo pochlebnych opinii więc zamówiłam (ok 86 zł ze zniżką). Ostatnia na zdjęciu jest odżywka marki Faith in nature, pochodzi ona oczywiście z TkMaxxa (19,99 zł).


Włoska marka InSight zaciekawiła mnie już kilka miesięcy temu, nigdy jakoś jednak nie miałam okazji nic zakupić. Kilka dni temu pod wpływem impulsu zakupiłam 3 szampony i 4 odżywki w buteleczkach po 100 ml (łącznie za 105 zł, od razu mówię że kompletnie się to nie opłaca, bo szampon o pojemności 500 ml kosztuje 37 zł). Postawiłam na serię daily use, colored hair, anti-frizz oraz odżywkę z serii dry hair. Z pewnością dam Wam znać jak się sprawdzą.


Jak się kocha świeczki to tak jest - nie można się powstrzymać! Yankee Candle Happy Spring (65 zł), Gosse Creek Whipped Almond Icing (40 zł) oraz Bath&Body Works Golden Pineapple luau ( 0 zł, wymiana) to super okazje dorwane na świeczkowej grupie na Facebooku.
Z Pachnącej Wanny zamówiłam tumbler o zapachu Red, White & Blue z nowej kolekcji Goose Creek ( 75 zł ), woski Peanut butter & jelly i lemon vanilla cake batter (po 18 zł) oraz sampler Georgia Peach (8 zl).




DENKO


W kategorii włosowej dna dobiły dwa całkiem przeciętne produkty. Szampon do włosów przetłuszczających się Lavera nie działał nic w kierunku redukcji przetłuszczania, nieco zabierał również objętości. Po odżywce z serii White Agafia włosy nie wyglądały zbyt ładnie ale nie wyglądały też tragicznie. Męczyłam się z nią kilka miesięcy i powrotu zdecydowanie nie planuję.


Białą glinkę ze srebrem od FitoKosmetik używałam jako maseczkę do twarzy i jak to z glinkami bywa sprawdzała się super - było to moje drugi opakowanie tego produktu i nie wykluczam kolejnego. Płyn micelarny Biolaven jest jednym z moich ulubionych - z drogeryjnymi tuszami radzi sobie świetnie, z naturalnymi już raczej niekoniecznie, mimo tego serdecznie polecam :) W kwestii toników albo mam pecha albo sama nie wiem czego chcę, stosuję różne toniki i hydrolaty naprzemiennie i wciąż czuję że 'to nie to', tak właśnie było też z Orientaną - zachwytów nie ma więc dalej szukam miłości. Mały wytarty sztyft to pomadka Sierra Bees, jest dobra jednak to już moje n-te opakowanie i mam już dosyć.


Zużycia produktów do ciała do porażka na całej linii. Krem do rąk Sylveco pachnie paskudnie, nawilża niewystarczająco a jak by tego było mało to nie zdążyłam też zużyć całej tubki bo się zepsuł. Również olejek Nacomi zużyty został tylko do połowy ponieważ wraz z końcem marca(!) minął jego termin ważności - stosowany po kąpieli do ciała był całkiem okej - nic specjalnego, do włosów jednak już niekoniecznie. W różanym peelingu Biolove najbardziej podoba mi się skład, ściera dosyć intensywnie, zawartość olei sprawia że po kąpieli nie trzeba dodatkowo nakładać balsamu, zapach różany mnie na kolana nie powalił.


Porażką mogę również nazwać zużycia woskowe. 4 zapachy nie wypaliłam do końca i polecą na grupę sprzedażową na Facebooku, były to Salt Water Taffy, Champaca Bloosom i Driftwood od Yankee Candle oraz Peanut Butter & Jelly od Goose Creek - tego zapachu jednak nie dane było mi dokładnie poznać bo bardzo nie spodobał się domownikom :( Do końca wypaliłam wosk Cherry Bloosom od Yankke, miły, kwiatowy zapach jednak powrotu do niego nie planuję.



Zmiany w koszyczku:
nowe kosmetyki: + 11 (ok 237 zł)
zużyte kosmetyki: - 9 ( i 3 próbki)
nowe woski i świece: + 4 świece i 3 woski (224 zł)
zużyte woski: -5 wosków

A jak Wasze zakupy i zużycia maja? Znacie coś z moich produktów?

6 komentarzy:

  1. Krem do rąk z Sylveco rzeczywiście ma dziwny zapach. który nie uprzyjemnia użytkowania

    OdpowiedzUsuń
  2. No ładne te Twoje zakupy - ładne :D Happy Spring od YC mnie kusi, ale nie podoba mi się jak wosk odbarwia się podczas użytkowania :/ Cherry Blossom za to bardzo lubię, idzie do mnie w dużej świecy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie tonik zaciekawił, ciekawe jakby się sprawdził u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Champaca Blossom akurat uwielbiam ;P Ciekawa jestem tych zakupionych zapachów, zwłaszcza dużych świec :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Marki Deep Steep nie znam niestety, ale jak będę w sklepię sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać recenzji produktów marki Insight zwłaszcza dlatego, że Pani je kupiła a nie otrzymała do przetestowania (opinie w internecie są naprawdę skrajne, od podejrzanych achów topowych Yotuberek/blogerek aż do niezadowolenia przeciętnych Kowalskich ;)). Prawie podskoczyłam kiedy szukając aktualnych opinii o tych produktach zobaczyłam to zdjęcie z miniaturkami, pomysł kupienia kilku mini produktów także chodził mi po głowie.
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń