niedziela, 23 kwietnia 2017

Kosmetyki warte zainteresowania Q1 2017

Przygotowałam dla Was zestawienie kosmetyków które uważam za warte zainteresowania. Można powiedzieć że to moi ulubieńcy. Poniższe kosmetyki poznałam lub też używałam w pierwszym kwartale tego roku, wybrałam tylko (lub aż) 7 produktów. Do każdego z nich wrócę ponownie.


Pierwszym produktem jest szampon do włosów marki Organic Shop w wersji Marokańska Księżniczka. Do tej pory zużyłam już dwie butelki jednak recenzja nadal się nie pojawiła (ja to naprawię! ;)). Moja skóra głowy jest dosyć kapryśna, wiele rzeczy jej się nie podoba, często reaguje swędzeniem lub też postanawia wyglądać źle. Ten szampon wyjątkowo polubiła i przestała marudzić. Włosy u nasady wyglądają bardzo dobrze, są minimalnie uniesione i do tego nic nie swędzi. 


Nawilżająca odżywka marki Sukin stała się moim prawdziwym odkryciem! Bardzo mi pomogła, gdy włosy potrzebowały natychmiastowego nawilżenia. Wyglądają po niej bardzo ładnie, są lekkie i wygładzone.


Olejek myjący z Biochemii Urody polecam wypróbować każdemu, kto stosuje metodę mycia twarzy olejem. W składzie posiada olej i emulgator dzięki czemu jesteśmy w stanie bez problemu zmyć go z twarzy wodą. Dzięki olejkowi cera była dogłębnie oczyszczona. Ma działanie delikatne ale jednocześnie jest skuteczny.



Hesh neem tone powder to must-try dla cer zanieczyszczonych. Niestety od kilku miesięcy zmagam się z wypryskami, ta maseczka świetnie oczyszcza cerę i wyciąga wypryski. Przygotowanie maski jest bardzo łatwe, wystarczy zmieszać proszek z wodą lub hydrolatem i  gotowe. 


Sylveco łagodny żel do higieny intymnej to produkt który polecam każdej kobiecie. Posiada optymalne pH, jest delikatny, nie wywołuje podrażnień i zapewnia świeżość. W ostatnim czasie Sylveco powiększyło rozmiary niektórych produktów, w tym właśnie tego żelu - teraz zamiast 150 ml otrzymujemy 300 ml w niezmienionej cenie (ok 17 zł).


Biopha nawilżający krem do rąk to produkt do którego będę wracała bo mi pomógł. Tej jesieni na własnej skórze dosyć boleśnie przekonałam się że trzeba nosić rękawiczki. Moja dłonie były wysuszone, skóra na kłykciach pękała i  momentami mnie piekła. Krem ten przynosił ulgę oraz nawilżał. Posiada lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania i nie zostawia lepkich rąk.



Deep steep mydło do rąk figa i morela. Gdyby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś powiedział mi że będę się zachwycać mydłem to popukałabym się w czoło. Mydło zawsze było dla mnie po prostu mydłem. Zmieniło się to gdy zachciałam odkryć jakieś naturalny produkt. W TkMaxie natrafiłam na to cudeńko które ma przepiękny zapach. Nie wysusza moich dłoni, ma gęstą konsystencję przez co jest wydajne a także codziennie wywoływał uśmiech na mojej twarzy (to przez ten zapach, musicie mi uwierzyć że jest urzekający!).

Czy znacie przedstawione przeze mnie kosmetyki? Jeśli tak to koniecznie dajcie znać czy lubicie je tak bardzo jak ja! :) Chętnie poznam też Waszych ulubieńców pierwszego kwartału, szukam teraz jakiegoś miłego, lekkiego balsamu do ciała - jeśli znacie jakiś o naturalnym składzie to koniecznie napiszcie :)

4 komentarze:

  1. Nic nie miałam, ale ten żel do higieny intymnej mnie kusi, tym bardziej w większej pojemności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Organic Shop miałam inne produkty i wszystkie uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O olejku myjącym słyszałam dużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam Sylveco ale w takiej pojemności to faktycznie się opłaca kupić.

    OdpowiedzUsuń