sobota, 7 stycznia 2017

W denkowym koszyczku - grudzień 2016

Dzień dobry!
Dziś chciałabym pokazać puste pojemniczki po kosmetykach które uzbierałam w grudniu :)


Faith in Nature odżywka do włosów. Miała w składzie oleje czyli coś co moje włosy lubią przez cały rok. Była dobra, może miłości nie było ale złego słowa o niej nie powiem. Włosy były wygładzone, nie elektryzowały się i wyglądały ładnie.

White Agafia szampon dodający objętości. Objętości jednak jako takiej zbyt wiele nie dodawał. Dobrze oczyszczał i nie podrażniał. Włosy wyglądały dobrze jednak nie przekonał mnie do siebie na tyle abym chciała zakupić kolejne opakowanie.


Honey Therapy masło do ust wanilia. Świetne masełko o dobrym składzie. Idealne dla wymagających ust, bardzo dobrze odżywia, niestety opakowanie nie do końca się u mnie spisuje - wolę sztyfty.

Bielenda super power mezo serum. Serum z kwasami które pomogło mi opanować masakrę na twarzy (a dokładniej policzkach). Z pewnością zakupię je ponownie kolejnej jesieni.

Sukin micellar cleansing water. Niestety ze zmywaniem makijażu oczu nie radził sobie tak dobrze jak bym tego oczekiwała, na dodatek powodował podrażnienie. 

GoCranberry odżywczy krem do twarzy (próbka)


Fresh&Natural relaksująca sól do kąpieli z lawendą i zieloną herbatą. Uwielbiam kąpielowe umilacze jednak ten nie zapisał się jakoś mocno w mojej pamięci. Chyba jednak wolę kule kąpielowe ;)

Mokosh masło do ciała melon z ogórkiem. Nawilżenie na 6! Duża dawka odżywienia i nawilżenia cery która pozostawała ze mną na długi czas. Jedyne do czego można się przyczepić to to tłusta konsystencja która w upalne dni spłynęłaby nam z ciała ;)

The Konjac Sponge gąbka do ciała z węglem bambusowym. Gąbkę wymieniłam po 2 miesiącach użytkowania - widoczne były znaczne ślady zużycia. Polubiłam ją na tyle, że w łazience gości kolejna. Wkrótce napiszę więcej o tych gąbkach w oddzielnej recenzji :)


Maybelline mascara the rocket volume express. Z mascarmi Maybelline lubimy się nie od dziś. Zapewniają wydłużone i pogrubione rzęsy czyli dokładnie to, czego od nich oczekuję.

Pixie mega matte kapok tree powder. Mat jest rzeczywiście mega! Pokuszę się o stwierdzenie że jest to najlepiej matujący puder jaki miałam okazję używać.



W grudniu zużyłam 11 produktów. Z pewnością powrócę do pudru Pixie i serum Bielendy jak i do innych wersji gąbek Konjac. Na uwagę zasługuje też pomadka do ust Honey Therapy (chociaż opakowanie wymieniłabym na sztyft) oraz masło Mokosh. Z tego denka zupełnie nie sprawdzał się u mnie jedynie płyn micelarny Sukin. Denko oceniam na duży plus.

A jak Wasze grudniowe zużycia? :)

Cammy.

6 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie ta maskara Maybelline :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta maskara z Maybelline jest całkiem fajna, ale denerwuje mnie to, że drapie mnie w oko:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kojarzę jedynie Agafię bo mam ten szampon ale jeszcze w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serum Bielendy jest super! A puder z Pixie bardzo mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  5. opakowanie po tym pudrze jest śliczne z Twojego denka nic nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten produkt Bielendy kusi mnie już od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń