niedziela, 7 sierpnia 2016

W denkowym koszyczku #27

Cześć!

Ostatnio poświęcałam blogosferze dużo mniej czasu niż bym chciała. Fakt że tego posta tworzyłam przez 4 dni świadczy o tym że jest źle :( Mam dużo pomysłów na ciekawe wpisy ale niestety mój czas zbierają mi dosyć ważne dla mnie sprawy. Dziś czasu mam na szczęście całkiem sporo więc postaram się dużo zrobić, czego efekty (mam nadzieję) zobaczycie w najbliższym czasie :)


Ziaja oczyszczająca pasta Liście Manuka. Nie chciałabym się rozpisywać na temat tego kosmetyku. Nie powiem Wam także jak się on u mnie sprawdza. Ten wpis wyjaśni Wam dlaczego tej pasty więcej  nie kupię.
Vianek nawilżający tonik-mgiełka do twarzy. Czy Wy też tak macie że pewnych kosmetyków nie polubicie 'bo nie'? Ja tak właśnie mam z tym tonikiem. Nie był zły, nie był także super świetny. Produkt ten był taki zwyczajny, przeciętny. Nie polubiłam go bo.. bo nie. Trochę to krzywdzące bo przecież niczym mi nie zawinił, na swoją obronę mogę powiedzieć że inne kosmetyki z tej serii bardzo polubiłam ;)
Mazidła hydrolat oczarowy. Naczytałam się wiele dobrego o tym produkcie a u mnie efektów nie było. Szkoda.
Uriage woda termalna. Tam gdzie tylko się da, piszę o tym że ta woda stała się moim niezbędnikiem. Idealna do zwilżania maseczek glinkowych, mini ratunek podczas upałów a także opcja jako tonik. Wielofunkcyjne produkty to coś co bardzo doceniam.
Ec Laboratorie płyn micelarny. Z płynami micelarnymi mam tak że zazwyczaj albo szczypią w oczy i są be albo są okej. I ten jest okej ale nie kupię go ponownie.


Luvos maseczka peelingująca oraz Luvos maseczka nawilżająca. O obu maseczkach mogłabym napisać w skrócie: szału nie było. Myślę jednak, że pokuszę się o osobną recenzję bo są produktami dosyć ciekawymi.
One Ingredient krem ze śluzem ślimaka. O śluzie ślimaka jest bardzo głośno, podobno jest idealny dla cer trądzikowych. Po takiej małej próbce która starczyła mi na kilka użyć niestety nie mogę powiedzieć czy rzeczywiście działa tak cudownie. Na produkt tej marki z pewnością się nie skuszę bo kosztuje.... ok 250 zł!
Beauty Formulas bibułki matujące. Kiedyś strasznie się upierałam przy bibułkach marki Dermo Pharma ale teraz stało się dla mnie obojętne jakiej marki używam. Bibułki to bibułki, przy mojej tłustej cerze jest to must have.


Organic Shop szampon marokańska księżniczka. Oczyszcza, nie podrażnia i delikatnie unosi włosy u nasady. Ma dobry, naturalny skład i nie kosztuje majątku. Czego chcieć więcej? :)
Balea oil repair spulung. Kiedyś pisałam o niej w samych superlatywach i teraz też nie mogę odmówić jej dobrego działania.
Próbka odżywki - nic specjalnego.


Bath&Body Works pianka do mycia rąk Caribbean Escape. Bardzo ładny, wiosenny zapach, forma pianki również bardzo mi odpowiadała, jedynie cena powala w złym znaczeniu tego słowa ;)
Balea krem do stóp z mocznikiem. Od kosmetyków konwencjonalnych zdecydowanie wolę te o naturalnych składach. Mimo tego nie mogę odmówić temu produktowi świetnego działania. Teraz poszukuję czegoś o nieco lepszym składem ale jeśli Wam on nie przeszkadza to polecam ;)
Organique pomarańczowa pianka do mycia ciała. Taki to trochę gadżet. Do tej wersji zapachowej nie wrócę ale na półce czeka mnie jeszcze wersja z mlekiem :)
Lakier do paznokci.
Nature Moi nawilżający balsam pod prysznic. Działanie super, dobrze oczyszcza i dodatkowo lekko nawilża skórę - dla mnie idealnie, nie przepadam za balsamowaniem ciała ;). Niestety zapach był dla mnie zbyt słodko-intensywny. Chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe.
Gilette satin care żel do golenia. Niby żel do golenia to tylko żel, ja jednak widzę różnicę. Miałam żele/pianki Isany i nie byłam z nich zadowolona. Żele Gilette bardzo mi się spodobały ale po roku użytkowania zauważyłam że nogi stają się podrażnione. Czy znacie może jakieś żele do golenia o naturalnym składzie?


Yankee Candle Fluffy Towels. Jak dla mnie nie.
Yankee Candle Fireside Treats. Bardzo przyjemny zapach. Mocno słodki i bardzo intensywny. Trochę obawiałabym się go w formie świecy, na wosk prawdopodobnie skuszę się ponownie.

Cammy.

13 komentarzy:

  1. Ja mam teraz krem ze śluzem ślimaka Orientany, dużo tańszy :D A działa świetnie, mimo, ze nie stosuję go długo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że produkt Vianek się nie sprawdziła. Ja dotychczas jestem zadowolona z przygody z tymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Plyn z Ec Laboratorie stoi u mnie jeszcze w szafce w zapasach, jestem ciekawa jak sie u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje denka są świetne <3 same produkty, które chciałabym użyć :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawił mnie żel Nature Moi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam parę z tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnego produku z Twojego denka, ale z chęcią poznałabym tonik w sprayu :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię wodę Uriage :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem stosuje bibułki matujące. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładne denko:) Szampon marokańska księżniczka mnie zaciekawił.Z kolei pasta Ziaja u mnie się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń