sobota, 4 czerwca 2016

W denkowym koszyczku #25

Cześć :)

Patrzę teraz na tytuł posta i wręcz nie mogę w to uwierzyć. Na blogu właśnie pojawia się 25 post z serii W denkowym koszyczku, co oznacza że publikuję tą serię już ponad 2 lata. Blogowanie sprawia mi coraz większą przyjemność :)


W maju zużyłam tylko dwa produkty do włosów. Pierwszym z nich jest maska dziegciowa marki FitoKosmetik którą nabyłam w lutowej edycji Naturalnie z pudełka. Taka mała saszetka (30 ml) starczyła mi na 4 użycia. Włosy wyglądają po niej pięknie- są miękkie, śliskie i sypkie. Z pewnością do niej powrócę.
Drugim produktem jest szampon siła i objętość Baikal Herbals. To już druga butelka tego produktu, w recenzji pisałam o nim w samych superlatywach i nadal podtrzymuję swoje zdanie, jednak mam wrażenie że skóra głowy trochę się już do niego przyzwyczaiła i robię teraz od niego przerwę ale w przyszłości zakupię go ponownie.


Do twarzy zużyłam dwa pełnowymiarowe produkty oraz 3 próbki. Woda termalna Uriage to mój must have na wyjazd wakacyjny, poza tym wyjazdem stosuję ją czasem jako tonik a w głównej mierze do 'nawilżania' maseczek z glinką - w takiej formie 150 ml wody starczyło mi na ok 3 miesiące użytkowania. To nie pierwsza i nie ostatnia woda w mojej pielęgnacji :)
Fitokosmetik glinka biała anapska ze srebrem to mój hit. Przetarła szlaki innym produktom w sypkiej formie. Pozostawia twarz oczyszczoną i wygładzoną a podrażnione miejsca są delikatnie ukojone.
Próbki maseczek Organique (wersja z herbatą oraz wersja z melonem) niestety nie okazały się tak dobre abym chciała zakupić pełnowymiarowy produkt. Nie są złe, ale wolę glinki. Wersja z herbatą okazała się jednak ciekawa i gdy nadarzy się kolejna możliwość otrzymania próbek (dodawane są do zamówień online) tej marki to skuszę się na taką ponownie.
Próbkę kremu na dzień marki Biolaven mam już drugi raz. Działanie jest dobre, ale zapach winogrona jest dosyć silny i chyba przez to nie mam ochoty na pełnowymiarowe opakowanie.

Próbka żelu pod prysznic marki Bentley Organic o zapachu lawendy przywędrowała do mnie wraz z kwietniową edycją Naturalnie z pudełka. Zapach lawendy totalnie mnie zabił i nie ma zamiaru testować tego produktu ponownie w jakiejkolwiek pojemności.
Peeling myjący Joanna Naturia o zapachu żurawiny był bardzo przyjemny. Ze względu na to, że przechodzę na naturalną pielęgnację na 90% nie pojawi się on u mnie ponownie. Jeśli jednak naturalny skład nie jest dla Was istotny i lubicie raczej lekkie zdzieranie to polecam Wam ten produkt :)
Żel pod prysznic Balea o zapachu Arbuza to był super produkt. Uwielbiam żele tej marki głównie za świetny zapach, dobre działanie i bardzo niską cenę. Zapach Melone nie był moim ulubionym ale na wiosnę był super.
Olejek pod prysznic Isana to produkt który wiele osób pokochało ale też wiele mówiło o nieprzyjemnym rybim zapachu. Olejek do mycia to ciekawa forma i każdemu polecam ją wypróbować. Produkt nie był zły ale ja nie mam ochoty ponownie go zakupić.


Kolorówka na blogu pojawia się bardzo rzadko, to dlatego że nie używam jej zbyt wiele ;)
Mascara L'Oreal volume million lashes so couture so black to produkt o którym czytałam wiele pochlebnych pieśni. U mnie sprawdziła się dobrze ale nie bardzo dobrze.
Zużyłam także próbkę korektora Amilie Minerals - nie sprawdził się oraz próbkę podkładu matującego Annabelle Minerals który gości u mnie teraz w pełnowymiarowej formie.
Kiedyś bardzo lubiłam lakiery Safari, ten piękny niebieski kolorek wysechł i nie nadaje się już do niczego.


Kocham świece zapachowe <3
Yankee Candle Honey Blosom to nieco zbyt przytłaczający zapach kwiatów na łące. Nie przepadam za zapachem kwiatów i tak właściwie to nie wiem co mnie podkusiło by kupić ten zapach.
Bath & Body Works Rio Red Guava to dla mnie zapach truskawek w połączeniu z jakimś egzotycznym owocem. Ciekawy zapach ale wolę inne ;)
Yankee Candle White Tea to mój hit! Cudowny, delikatny... zakupiłam dużą świecę. Boski.
Yankee Candle Beach Holiday. Ojj nie polubiłam go.

Zużyłam 9 produktów pełnowymiarowych, 6 próbek i 4 zapachy. Kupiłam więcej niż zużyłam :(

Cammy.

16 komentarzy:

  1. Lubię ten peeling żurawinowy od Joanny :) Chociaż moim ulubionym zapachem jest zdecydowanie gruszkowy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne denko :) Woda Uriage to mój ust have i w maju zakupiłam właśnie kolejne opakowanie :) Tusz L'Oreal bardzo lubię, ja akurat zaliczam się do grona jego fanek :) Z zapachów YC znam Honey Blossom i White Tea i mam podobne odczucia jak Ty - drugi uwielbiam, za pierwszym nie przepadam. Zaciekawił mnie też ten zapach BBW :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Peelingi Joanny uzależniają. Cały czas po nie sięgam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten arbuzowy żel Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko arbuzowy żel! Zazdroszczę zapachu i działania! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wodę termalną znam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bardzo lubię zapach lawendy, dlatego kosmetyki Biolaven bardzo dobrze mi się kojarzą, a żel pod prysznic z Bentley Organic może kupię.
    Żele z Balei zawsze chętnie nabywam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam ten peeling z Joanny i bardzo lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wodę Uriage i żel Balea arbuzowy mam w zapasie :))

    OdpowiedzUsuń
  10. balea arbuzowa pewnie slicznie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę sobie kupić na okres letni wodę termalną :)

    OdpowiedzUsuń
  12. miałam tą wodę termalną :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam tusze z L'Oreal :P Kisses from Madrid!!

    http://www.ladyagat.com/2016/06/culotte-for-summer/

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę dużo produktów, których i ja używam :)
    Zapach White Tea od Yankee Candle to zdecydowanie też jest mój hit, piękny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś kupowałam wodę Uriage. Nie widziałam pozytywów i przestałam. Teraz używam tonikow i to mi wystarcza.

    OdpowiedzUsuń