sobota, 6 lutego 2016

W denkowym koszyczku #21

Hej hej :)

Zapraszam Was na nieco opóźnione styczniowe denko oraz na kosmetyczne podsumowanie miesiąca :)

Zacznę od produktów do twarzy.
Pierwszym zużytym produktem jest płyn micelarny z Garniera. Chyba nikomu nie trzeba tego produktu przedstawiać... za niewielką cenę mamy dużą ilość całkiem dobrego produktu. Jestem na tak ale teraz zamierzam testować naturalne płyny do demakijażu. Kolejnym produktem jest standard mojego denka czyli płyn do soczewek, w styczniu był to Opti Free. Obok leżą sobie dwa wyrzutki o których za dużo nie mogę powiedzieć: L'biotica serum regenerujące do rzęs oraz Rival de Loop żel do mycia twarzy. Dalej mamy pastę cynkową której nie zdążyłam zużyć do końca przed upływem terminu przydatności. Ciekawy produkt do stosowania np. na wypryski. Gąbeczek Calypso do demakijażu używam już od dobrych kilku miesięcy i nie zamierzam z nich zrezygnować :D Do zdjęcia załapało się też opakowanie po wacikach Carea.

Produktów do ciała zużyłam tylko dwa, pierwszy z nich do dezodorant w sprayu marki Dove o nazwie go fresh. Pachnie nie najgorzej ale z ochroną nie radzi sobie perfekcyjnie. Drugim produktem jest mały żel pod prysznic marki Bath & Body Works o zapachu Napa Valley Sunset. Posiada swoje plusy i minusy.... pokuszę się o jego osobną recenzję już niebawem.

Do włosów zużyłam 4 produkty w saszetkach. Dwie maski Biovax wersja latte i keratyna + jedwab to bardzo ciekawe i nieźle działające produkty. Skuszę się na ponowny zakup saszetki w wersji keratyna + jedwab. Duet szampon i odżywka marki Dove to typowo drogeryjne produkty z drogeryjnym ale nie totalnie najgorszym składem. Szampon niczym się nie wyróżnił ale odżywka była całkiem przyjemna.

Do dłoni i stóp zużyłam po jednym produkcie. Krem do stóp marki She Foot oraz krem/serum do rąk marki Cztery Pory Roku to nie są produkty do których będę chciała wrócić głównie przez ich skład, dodatkowo krem do stóp kompletnie nie popisał się swoim działaniem, totalne dno.


Denka dobiły trzy produkty z kolorówki. Paskudna próbka zapach So Elixsir purple od Yves Rocher, próbka podkładu matującego od Annabelle Minerals w odcieniu natural fairest oraz świetny tusz do rzęs Colossal Volume od Maybelline.

W styczniu wypaliłam świeczuszkę w formie samplera Heart & Home o zapachu Simply Spa. Zapach był niestety ledwo co wyczuwalny więc do tej świeczki nie powrócę ponownie. Druga świeca to Blackcurrant & Orchid, została przeze mnie zakupiona w Primarku za 1 euro i było to najgorzej wydane euro w moim życiu. Zapach jest tak paskudny że nie zniosłam go nawet przez minutę..

Kosmetyczne podsumowanie miesiąca:
Przybyło: 15 kosmetyków oraz 4 świece na które wydałam 334 zł.
Ubyło: 17 kosmetyków i 2 świece.
Stan: - 2 kosmetyki, + 2 śwece

10 komentarzy:

  1. U mnie ten krem do stóp spisał się świetnie, serum do rąk również :)

    OdpowiedzUsuń
  2. znam tylko plyn z garniera ale obecnie uzywam tylko olejki do demakijazu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się przyjrzeć bliżej tym gąbeczkom do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby wszyscy polecają i znają płyn micelarny z Garniera, a ja nadal go nie testowałam! Aż wstyd przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam dzisiaj ten płyn micelarny z Garniera, mam nadzieję, że się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam kilka kosmetyków- micela, tusz do rzęs i dezodorant :) Miłe je wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gąbeczki do demakijażu bardzo mnie kuszą :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę kilka fajnych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie serum do rąk marki Cztery Pory Roku też się nie sprawdziło.

    OdpowiedzUsuń